Trzymając kartę bankową, Clara czuła silny wewnętrzny konflikt. Nie chodziło tylko o wybredność — w głębi duszy wiedziała, że doskonale poradzi sobie sama, dbając o siebie i swoje dziecko. Jeśli więc chodziło o pieniądze Sebastiana, naprawdę miała je w nosie.
Od tamtej pory Eleanor co jakiś czas przysyłała Clarze drobne upominki, a Clara często dzwoniła, by zapytać o jej zdrowie. Przez lata ich więź tylko się zacieśniała.
Istniało jednak między nimi milczące porozumienie — po prostu nigdy nie rozmawiały o Sebastianie.
Clara wróciła do kraju w pośpiechu, nie uprzedzając Eleanor. Teraz, gdy sprawy w Valerius Holdings w końcu zaczęły się układać, uznała, że powinna wpaść do niej z wizytą.
Rodzice Clary zmarli, gdy miała zaledwie dwanaście lat. Poza Everettem jedynie Eleanor szczerze troszczyła się o nią jak starsza osoba z rodziny. Mając ich dwoje u boku, nawet po rozpadzie małżeństwa, wciąż czuła się szczęściarą i osobą kochaną.
Jeśli jednak chodziło o Luciana, Clara była zdeterminowana, by ukryć wszystko przed Eleanor. Wiedziała, jak apodyktyczny potrafi być Sebastian; gdyby kiedykolwiek poznał prawdę, prawdopodobnie próbowałby odebrać jej prawo do opieki.
„Nie ma mowy. Po moim trupie. Nigdy nie pozwolę, by Sebastian się dowiedział” — pomyślała.
*****
W poniedziałek rano Clara była już w swoim biurze w Valerius Holdings, przeglądając dokumenty, gdy Jeremy zapukał i wszedł do środka.
Jeremy powiedział: „Wciąż nie znalazłaś porządnego asystenta, co? Wyglądasz na jeszcze szczuplejszą niż w dniu powrotu. Zgaduję, że pracujesz bez przerwy.
Tato dzwonił i prosił, bym sprawdził, co u ciebie, żebyś się nie wypaliła. Owszem, chcieliśmy twojej pomocy, ale nikt nie mówił, że masz dawać z siebie aż tyle”.
Jeremy swobodnie usiadł przy biurku Clary, wyglądając na całkowicie odprężonego.
Clara nie przerywała robienia notatek w dokumentach i odpowiedziała: „Nie martw się o mnie. Jeśli naprawdę poczuję wyczerpanie, po prostu odpuszczę. Po to przecież mam ciebie u boku, prawda?
Co do asystenta, przekazałam już działowi HR, żeby się rozejrzeli, ale szczerze mówiąc, wolałabym awansować kogoś z wewnątrz firmy”.
Jeremy skinął głową. „To solidny plan. Ludzie z wewnątrz znają już realia, więc przekazanie obowiązków pójdzie gładko. Poproszę HR, żeby przygotowali dla ciebie krótką listę kandydatów”.
Clara odłożyła akta na bok, przybierając poważny wyraz twarzy. „Jeremy, Maya wspomniała mi, że Varkas Corporation chce wykupić Rothesis Studio za pośrednictwem Valerius Holdings. Już przygotowują grunt. Domyślam się, że Sebastian wkrótce się z tobą skontaktuje”.
Jeremy zastanowił się przez chwilę. „Spokojnie. Dopilnuję, żeby się wycofał. Poza tym, skoro Rothesis Studio jest wciąż firmą prywatną, jedyne, co może zrobić, to próbować rzucić grubą ofertę w stronę Valerius Holdings. Nawet nie wie, że jesteś dyrektorem generalnym Rothesis — bez twojej zgody nie może nic wskórać”.
Clara skinęła głową, po czym wyciągnęła kolejną propozycję i podała ją Jeremy'emu. „Chodzi mi po głowie coś jeszcze. Jestem bardzo zainteresowana projektem portowym i planuję stanąć do walki o niego przeciwko Wexley Enterprises.
Valerius Holdings działa na wielu polach, ale ludzie zapominają, że wujek Everett i tata zbudowali wszystko na spedycji. Chcę odzyskać to dziedzictwo. Jeśli nam się uda, Valerius w końcu zabezpieczy własny przyczółek w porcie Jentis”.
Jeremy przebiegł wzrokiem propozycję, a potem spojrzał na Clarę z autentycznym podziwem. Zawsze zakładał, że interesuje ją tylko projektowanie wnętrz — w końcu w tej dziedzinie odniosła spore sukcesy — ale nigdy nie spodziewał się, że jej instynkt biznesowy będzie tak ostry.
Jeremy wyciągnął telefon i wyświetlił plan, który przygotował wcześniej, kładąc go przed Clarą. Gdy na niego spojrzała, wymienili uśmiechy. „Wielkie umysły myślą podobnie” — pomyślała Clara.
















