Clara spędziła kilka dni na wytężonej pracy, łącząc propozycję Jeremy’ego z własną, wybierając kluczowe punkty, porządkując je i tworząc zupełnie nową prezentację.
Zaraz po zakończeniu spotkania firmowego Clara chwyciła poprawione dokumenty i udała się prosto do biura prezesa. „Jeremy, spójrz na to. Przerobiłam ofertę w ciągu ostatnich kilku dni i połączyłam oba nasze pomysły”.
Jeremy przyjął akta, kartkując je z uwagą. „Dobrze, pozwól, że teraz to przejrzę”.
Clara usiadła przy jego biurku, czekając w ciszy, a jej nerwy drżały z niecierpliwości.
Gdy Jeremy skończył czytać, podniósł wzrok z ciepłym, pełnym dumy uśmiechem. „Clara, jesteś niesamowita, że przygotowałaś tak niewiarygodnie szczegółowy plan w tak krótkim czasie. Gdybym to ja zarządzał Portem Jentis, bez wahania zatwierdziłbym tę niemal idealną propozycję”.
Clara uśmiechnęła się szeroko. „Skoro tak twierdzisz, pójdę na jutrzejsze spotkanie bez żadnych obaw. Po prostu czekaj na dobre wieści”.
Następnego ranka Clara pojawiła się na aukcji portowej z Mayą u boku, natychmiast wprawiając pozostałych licytujących w zdumienie.
Ktoś szepnął: „Czekaj, czy to nie pani Valerius? Czy Valerius Holdings rzeczywiście planuje wejść w projekt portowy?”
Branżowy wyjadacz zaśmiał się pod nosem, wyjaśniając: „Wy, młodzi, pewnie nie macie pojęcia. Kiedy Valerius Holdings zaczynało, zarobili wszystkie pieniądze na interesach portowych i spedycji. Dopiero gdy zbili fortunę, powoli przenieśli się w nieruchomości”.
Z przodu siedział mężczyzna po pięćdziesiątce, z włosami przetykanymi siwizną, o twarzy lodowatej i poważnej.
Gdy Clara weszła, dotarły do niej wszystkie szepty i ukradkowe spojrzenia, ale ani trochę jej to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, jej instynkt od razu skupił się na owym mężczyźnie z przodu.
To był Gideon, ojciec Seleny i prezes Wexley Enterprises. Obok niego siedziała sama Selena, prezenterka wiadomości, którą nie przestawał się przechwalać.
Wexley Enterprises od zawsze specjalizowało się w spedycji i transporcie morskim, a jeśli chodziło o projekt portowy, byli zdeterminowani, by go zdobyć. Przy zwyczajowym trzyletnim odnowieniu umowy, wszyscy w pełni spodziewali się, że Wexley Enterprises ponownie otrzyma kontrakt, tak jak zawsze.
Clara była tam po to, by przełamać ten schemat, by pokazać wszystkim, że Valerius Holdings nie jest tylko pretendentem, ale jest równie kompetentne jak Wexley Enterprises, jeśli chodzi o przejęcie biznesu portowego.
Maya usiadła obok Clary i uśmiechnęła się. „Po tym, jak tu weszłaś, ani drgnąwszy pod tymi wszystkimi spojrzeniami, każdy widzi, że planowałaś ten dzień”.
Clara spuściła wzrok, a na jej ustach błąkał się delikatny uśmiech. Pochyliła się blisko, by szepnąć: „W rzeczywistości śledzę biznes spedycyjny Wexley Enterprises od dwóch lat. Projekt portowy nie jest dla nich gigantyczny, ale do małych też nie należy.
To, co czyni go tak kuszącym, to coroczne ulgi podatkowe na światowych szlakach żeglugowych. Wyobraź sobie, jak ogromna to część zysku. Nie ma mowy, by Wexley Enterprises lub inni tak łatwo z tego zrezygnowali. Ale dla Valerius to nawet nie jest nasz prawdziwy cel”.
Clara była tajemnicza, pozwalając Mai zgadywać, a ta posłała jej przebiegły uśmiech. „Pozwól, że spróbuję. Valerius Holdings wcale nie przyszło tu po spedycję. To, czego naprawdę chcesz, to wykorzystanie tego jako dźwigni, by zabezpieczyć Dzielnicę Austral.
Próbujesz wytyczyć zupełnie nowy kierunek dla Valerius i jeśli dobrze kombinuję, chodzi o globalną turystykę wycieczkową. Jeśli wygrasz tę Dzielnicę Austral, nie zmarnujesz jej na luksusowe apartamentowce. Chcesz zbudować kolejny światowej klasy ośrodek turystyczny w Jentis”.
Gdyby nie było tam tylu ludzi, Clara rzuciłaby się Mai na szyję i ucałowała ją na miejscu. „Naprawdę, rzadko zdarza się mieć przyjaciółkę, która tak mnie rozumie” — pomyślała Clara.
Clara tylko się uśmiechnęła, nic nie mówiąc, a Maya wiedziała, że trafiła w dziesiątkę. W oczach Mai Clara nigdy nie była tylko ładną buzią czy bogatą dziewczyną ukrywającą się za nazwiskiem rodziny.
















