Ostrzeżenie: Książka zawiera sceny przemocy i mrocznej obsesji. Czytasz na własną odpowiedzialność. Co, jeśli dzień twojego wejścia w dorosłość stałby się dniem otrzymania wyroku śmierci? Dla Genevieve Beaumont osiemnaste urodziny miały być spełnieniem marzeń. Zamiast tego chłopak złamał jej serce, a ojciec przehandlował jej życie. Sprzedana jako służąca mężczyźnie znanemu jako „Diabeł” – bezlitosnemu mordercy, który piętnaście lat temu zgładził cały swój ród – Genevieve jest teraz więźniarką w zamku cieni. On jest obłędnie piękny. Jest przerażająco zabójczy. I właśnie przelał pierwszą krew. W domu, w którym ściany mają uszy, a pan bawi się sztyletami, Genevieve ma jeden cel: przeżyć. Ale Diabeł obrał już sobie za cel swoją nową ulubioną zabawkę.

Pierwszy Rozdział

Genevieve mierzwiła sierść swojego kota i uśmiechała się do siebie na myśl o tym, że w końcu skończyła osiemnaście lat. Spojrzała na ekran telefonu i zobaczyła swoje zdjęcie u boku wyjątkowo przystojnego chłopaka – był to Dominic, jej chłopak. Spotykali się już od trzech lat, a dzisiejszy dzień był ich trzecią rocznicą. Genevieve kochała Dominica z wzajemnością. Dziewczyna ponownie uśmiechnęła się do kota. Zwierzę było symbolem jej związku z Dominikiem, ponieważ podarował jej go jako dowód uznania za to, że dała mu szansę i wpuściła do swojego życia. – Nie mogę się doczekać, kiedy go dziś zobaczę – wymruczała Genevieve. Dominic przez ostatnie kilka tygodni przebywał za granicą i właśnie dziś miał wrócić. Matka Genevieve zajrzała do pokoju z pięknym uśmiechem na twarzy. – Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, kochanie. Genevieve odwróciła się na krześle, wciąż gładząc prawą ręką kota. – Dziękuję, mamo. – Oboje na ciebie czekamy. – Dobrze. Daj mi chwilę. Matka odwróciła się, a Genevieve słyszała, jak dźwięk jej kroków powoli cichnie. Odstawiła kota na ziemię. Spojrzała jeszcze raz na tapetę w telefonie, po czym wyszła z pokoju. Genevieve była jedynaczką państwa Beaumont i pochodziła z bardzo prestiżowej rodziny. Mieszkali w ogromnym, kosztownym domu pełnym służby. Ojciec Genevieve był prezesem znanej w kraju korporacji. Życie dziewczyny było bardzo łatwe; zawsze dostawała to, czego potrzebowała i kiedy tylko tego chciała. Zeszła powoli po schodach do jadalni, gdzie czekali na nią rodzice. – Dzień dobry, tato. Ojciec Genevieve uniósł wzrok znad gazety i uśmiechnął się do córki. – Dzień dobry. Wszystkiego najlepszego. – Dziękuję, tato – odpowiedziała Genevieve, odsuwając krzesło. Stół w jadalni zastawiony był miseczkami z pysznym jedzeniem. Połowa tych potraw pojawiała się na stole codziennie, ale ponieważ dziś były urodziny Genevieve, dań było dwa razy więcej. Kilka lat wcześniej rodzice Genevieve zwykle stawali na głowie, by hucznie świętować urodziny jedynaczki, ale pewnego wieczoru, po kolejnym wystawnym przyjęciu, Genevieve usiadła z nimi i wyjaśniła, że powinni przestać wydawać pieniądze na jej urodziny – wolała zjeść pyszny posiłek w kameralnym gronie tylko z nimi. Rodzice spełnili jej życzenie i od tamtej pory urodziny obchodziła wyłącznie z rodzicami. – W końcu nasza córeczka jest dorosła – zachwycała się matka Genevieve. Wszyscy jedli w milczeniu, a Genevieve wkrótce opuściła jadalnię. Poszła do pokoju i podała kotu śniadanie. Kilka godzin później telefon Genevieve zawibrował. To była wiadomość od Dominica. Serce Genevieve zabiło tysiąc razy mocniej, gdy czytała treść: „Spotkajmy się pod domkiem na drzewie”. Rozpromieniła się na widok wiadomości i szybko przebrała się w coś krótkiego i seksownego. – A ty dokąd? – zapytała matka, gdy Genevieve zamierzała wyjść z domu. – Dominic wrócił i chce się ze mną widzieć. – Dobrze. Pozdrów go ode mnie. Genevieve prychnęła radośnie. – Przekażę. Wybiegła z domu i skierowała się w stronę domku na drzewie. Ten konkretny domek, w którym Dominic wyznaczył spotkanie, był miejscem pełnym pięknych wspomnień z ich wspólnej historii. To tam poznali się jako dzieci. To tam Dominic poprosił Genevieve, by została jego dziewczyną. To tam Genevieve dała mu swoją odpowiedź. To tam Dominic podarował jej uroczego kota. I to właśnie w tym domku na drzewie przeżyli swój pierwszy pocałunek. Ostatnio rzadko się tam spotykali, więc skoro Dominic napisał, by tam przyszła, musiał zaplanować dla niej coś wyjątkowego. Wkrótce Genevieve była już pod domkiem, czekając, aż jej przyjaciele wyskoczą skądś z okrzykiem: „Wszystkiego najlepszego, Genevieve!”. Próbowała przygotować się na niespodziankę, ale nic takiego się nie stało. Stała pod domkiem już od piętnastu minut, czekając na pojawienie się Dominica. Dominic nigdy wcześniej nie spóźniał się na randki, więc jego opóźnienie zaczęło Genevieve nieco niepokoić. Po trzydziestu minutach czekania Dominic w końcu się pojawił. Genevieve rozpromieniła się, widząc idącego w jej stronę chłopaka. Podbiegła do niego i mocno go przytuliła. Nie było go ponad miesiąc i tak bardzo za nim tęskniła. Dominic nie odwzajemnił uścisku, ani nie zaśmiał się na jej widok. Cofnęła ręce i spojrzała na niego z niepokojem. Wyczuła, że coś jest nie tak. – Co się stało, kochanie? Dlaczego jesteś taki przygnębiony? – zapytała zatroskana. – Czy coś się wydarzyło w drodze powrotnej do kraju? – Nie, Genevieve – odpowiedział Dominic. – Co u ciebie słychać? – W porządku, ale wyglądasz na smutnego. Jesteś pewien, że wszystko w porządku? Dominic westchnął ciężko. – Rozstańmy się. Brwi Genevieve zmarszczyły się w szoku. Machnęła ręką lekceważąco i zbyła jego słowa śmiechem. – Żartujesz, prawda? Twarz Dominica była śmiertelnie poważna. – Nie, Genevieve, mówię poważnie. Serce Genevieve zamarło, gdy dostrzegła wyraz jego twarzy. Dominic nie żartował; naprawdę myślał to, co właśnie powiedział, a uświadomienie sobie tego sprawiło, że Genevieve niemal się potknęła. Patrzyła na niego, próbując przemówić mu do rozsądku. Próbowała zrozumieć, dlaczego Dominic nagle chce z nią zerwać, ale nie potrafiła znaleźć żadnego logicznego powodu. Byli w dobrych stosunkach, zanim wyjechał, a przez cały czas jego pobytu za granicą pisali do siebie i rozmawiali przez telefon. – Dlaczego? – wykrztusiła Genevieve, powstrzymując łzy, które cisnęły się jej do oczu. Dominic wzruszył ramionami. – Nie czuję już tej iskry, którą zwykle do ciebie czułem. Genevieve parsknęła z niedowierzaniem. – Od kiedy? – Od kilku miesięcy – odparł Dominic. Genevieve westchnęła. Łzy, które próbowała powstrzymać, w końcu spłynęły po jej policzkach; nie mogła już dłużej nad sobą panować. – Co zrobiłam źle? – zapłakała. – Nic. Przepraszam. Genevieve pokiwała głową. – Próbuję zrozumieć dlaczego, ale nie widzę ani jednego dobrego powodu, dla którego chcesz ze mną zerwać. – Bardzo mi przykro. – Czy podoba ci się ktoś inny? Dominic milczał. – Kto to jest? – zapytała Genevieve głosem pełnym zazdrości. Dominic westchnął. Genevieve ze złością uderzyła go w piersi. – Czy to ktoś, kogo znam? No powiedz! Znam ją? Dominic skinął głową. – Kto?! Kto to taki?! – Genevieve, to naprawdę nie ma teraz znaczenia. – Czy ty w ogóle wiesz, jaki dziś jest dzień? – szlochała. Dominic zmarszczył brwi ze zdziwieniem. Genevieve westchnęła, pokręciła głową i otarła łzy. – Ktoś taki jak ty nie jest wart moich łez.

Odkryj więcej niesamowitych treści