Urodzinowa ofiara Diabła: Osiemnastoletnia i spętana

Urodzinowa ofiara Diabła: Osiemnastoletnia i spętana

Autor: Lulu Wild

Rozdział 4
Autor: Lulu Wild
18 cze 2026
Dziewczęta stanęły przed gigantycznym, kamiennym zamczyskiem z czterema okrągłymi wieżami – po jednej z każdej strony i dwiema pośrodku, oddzielonymi ogromnymi drzwiami. Wszystkie ciężko oddychały, a każda miała w głowie co innego. Niektóre były tam po to, by wykonać polecenia i wyjść z zamku w jednym kawałku, inne planowały uwieść Diabła i zostać panią zamku. Był też trzeci rodzaj dziewcząt – te, które wysłano, by zabiły Diabła. Te ostatnie trenowały do tej konkretnej misji, odkąd jeszcze nosiły pieluchy. Silas podejrzewał, że coś takiego może się kiedyś wydarzyć, i już dawno wybrał kilka dziewcząt, szkoląc je na taki właśnie dzień. Olbrzymie drzwi skrzypnęły i z domu wyszedł wielki tygrys. Dziewczęta krzyknęły z przerażenia, gdy zwierzę ruszyło w ich stronę. Niektóre upuściły torby i rzuciły się do ucieczki w różnych kierunkach, ale inne, jak Genevieve, Maisie czy Sloane, stały w miejscu bez drgnienia. Każda miała swój powód – jedne były odważne, inne wierzyły, że tygrys najpierw zaatakuje uciekające osoby. Tygrys zatrzymał się przed Sloane – wyjątkowo śmiałą dziewczyną o blond włosach i jasnoniebieskich oczach. Należała do grupy szkolonej przez Silasa od lat; nie bała się tygrysów. Potrafiłaby zabić takie zwierzę jednym ciosem. Tygrys odwrócił się i zaczął wracać do wnętrza zamku. Sloane machnęła ręką i ruszyła za nim. Genevieve wypuściła powietrze, które wstrzymywała przez niemal minutę. Przygryzła złością wargę, obwiniając się, że zapomniała o tygrysie Diabła imieniem Vargus. Mówiono, że zwierzę jest równie okrutne i mordercze jak jego właściciel, a krążyły plotki, że żywi się wyłącznie ludzkim mięsem. Dziewczęta, które uciekły, wkrótce wróciły, zabrały swoje torby i poszły śladem tygrysa do wnętrza zamku. W zamku było ciemno i zimno, a jedynym dźwiękiem był odgłos ich własnych kroków. Genevieve zastanawiała się, czy istnieje sposób, by wymknąć się przez bramę niezauważenie. Była zbyt przerażona rzeczywistością, która przypominała koszmar. Weszły po schodach i wkrótce znalazły się na innym piętrze, oświetlonym blaskiem lamp. Wciąż idąc za tygrysem, przemierzyły długi korytarz. Po dwóch minutach marszu tygrys zatrzymał się przed drzwiami, a dziewczęta zrobiły to samo. – Wejść – dobiegł z pokoju ponury, zimny i znudzony głos. Dziewczęta zadrżały, gdy uderzył w nie chłód tego głosu, potwierdzając fakt, że nie są już w domach rodziców ani w drogich szkołach, lecz w posiadłości Diabła. Vargus pchnął drzwi łbem, a te się otworzyły. Tygrys wszedł do środka, a tuż za nim Sloane. Pozostałe dziewczęta wahały się przed progiem. Zastanawiały się, jak musi wyglądać ten brutalny Diabeł, skoro jego głos jest tak lodowaty, ale gdy po minucie stania w korytarzu nie usłyszały żadnego przeraźliwego krzyku Sloane, zaczęły wchodzić do środka. Genevieve weszła jako ostatnia. Trzymała torbę tak mocno, jak tylko mogła, i próbowała uspokoić oddech. Rozejrzała się po pokoju, a jej wzrok spoczął na Diable. Szybko odwróciła oczy. – Zamieszkacie we wschodnim skrzydle zamku – powiedział Diabeł znudzonym głosem, zimnym jak góra lodowa i pełnym pogardy. – Ja zajmuję skrzydło zachodnie i żadnej z was nie wolno tam postawić stopy bez mojego wyraźnego polecenia. Dziewczęta słuchały instrukcji w bezruchu. – Jedyną osobą, która będzie mogła wejść do zachodniego skrzydła, będzie ta, którą osobiście wybiorę na moją osobistą służebnicę. Genevieve zerknęła w stronę Diabła. Przez chwilę patrzyła w podłogę, bojąc się, że rozzłości go i zginie. Gdy jej wzrok padł na niego, usta otworzyły się jej z wrażenia. To, co zobaczyła, zupełnie nie pasowało do jej wyobrażeń. Spodziewała się kogoś brudnego i szpetnego, ale było wręcz przeciwnie. Diabeł nie był zaniedbanym, grubym potworem. Był mężczyzną o szczupłej sylwetce, ekstremalnie bladej cerze, ubranym w czerń, która niemal zlewała się z kolorem ściany za nim. Vargus siedział u jego boku, rzucając dziewczętom zimne spojrzenia i co jakiś czas oblizując pysk. Diabeł siedział w samym centrum pokoju. Miał pociągłą twarz, prosty, ostry nos i wąską linię szczęki. Jego włosy były kruczoczarne, co jeszcze mocniej podkreślało bladość twarzy. Nagle Diabeł przestał mówić i zwrócił głowę w stronę Genevieve. Nogi dziewczyny zadrżały ze strachu, a serce podeszło do gardła, gdy jego niebieskie oczy o świdrującym spojrzeniu, zdolnym zamrozić najcieplejsze serca, spoczęły na niej. Genevieve chciała błagać o litość, widząc, jak Diabeł błyskawicznym ruchem wkłada rękę do kieszeni, ale było już za późno. Przyłapał ją na przyglądaniu mu się i miała za to zapłacić życiem. Zamarła, widząc, jak unosi rękę i rzuca czymś w jej stronę. Zamknęła oczy, czekając na ból, który nadszedł niemal natychmiast. Przygryzła dolną wargę, gdy sztylet ugodził ją w ramię. Widząc, co się dzieje, dziewczęta zaczęły uciekać we wszystkich kierunkach. Genevieve usłyszała za sobą głuchy odgłos i powoli otworzyła oczy. Spojrzała tam, gdzie przed chwilą siedział Diabeł, ale miejsce było puste. Vargusa również nigdzie nie było. Genevieve została w pokoju sama.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – Urodzinowa ofiara Diabła: Osiemnastoletnia i spętana | Czytaj powieści online na beletrystyka