Kilka godzin później,
Genevieve i jej matka zajęte były pakowaniem rzeczy, które będą jej potrzebne podczas pobytu w zamku.
– Nie martw się. Wszystko będzie dobrze – mówiła matka.
Był środek nocy.
Co chwila Genevieve wydawała z siebie głębokie westchnienia.
Nigdy w życiu nie pomyślałaby, że nadejdzie dzień, w którym będzie pakować torby z matką, by zamieszkać w zamku Diabła – człowieka, o którym od dziecka słyszała same przerażające historie.
Dla niej była to misja samobójcza, ale co miał do powiedzenia jej ojciec, gdy przemawiał Silas?
– Myślę, że powinnaś powiedzieć Dominikowi. Będzie się o ciebie martwił, jeśli nie zdoła się z tobą skontaktować – powiedziała matka.
Genevieve znieruchomiała na kilka sekund, po czym wróciła do pakowania.
Matka, widząc zmianę w jej zachowaniu, podeszła bliżej.
– O co chodzi? Czy coś się między wami stało?
Genevieve westchnęła, ale nic nie odpowiedziała.
– Czy to coś poważnego?
Genevieve załamała się. Nie mogła już dłużej dusić tego w sobie.
– Zerwał ze mną.
Ubrania, które matka trzymała w rękach, nieświadomie upadły na podłogę, a jej szczęka opadła z wrażenia. Tego się nie spodziewała.
Genevieve i Dominic byli obiektem zazdrości wszystkich w szkole. Wszyscy zachwycali się ich miłością, a matka Genevieve sądziła, że w ich przypadku będzie inaczej niż u innych młodych par – ale myliła się.
Przytuliła mocno córkę. – Tak mi przykro.
Genevieve zapłakała jeszcze głośniej. – Chciałabym, żeby ten dzień nigdy nie nadszedł.
– Ciii... nie mów tak. Nie mów tak.
– Mówię poważnie, mamo.
– Wiem, że masz teraz złamane serce, ale...
– Dzisiejszy dzień miał być dla mnie szczęśliwy.
Matka Genevieve westchnęła. – Czasami takie rzeczy dzieją się z jakiegoś powodu.
Genevieve westchnęła ciężko.
– Zanim się obejrzysz, będziesz już z powrotem w domu.
– Też mam taką nadzieję.
≈
Genevieve jeszcze raz przytuliła matkę, po czym wsiadła do samochodu ojca. Zastanawiała się, czy to ostatni dzień, w którym widzi swoich rodziców.
Łza spłynęła jej po policzku.
– Nie płacz, Genevieve. Obiecuję, że wyciągnę cię stamtąd szybciej, niż myślisz.
Genevieve nie odpowiedziała ani słowem. Nie wierzyła w zapewnienia ojca.
Wiedziała, że jedyną osobą, która mogła ją stamtąd wyciągnąć, był Silas – mózg całej tej operacji.
Zastanawiała się, jak przerażającym człowiekiem musi być Diabeł, skoro piętnaście lat temu zabił całą swoją rodzinę.
Odwróciła głowę w stronę ojca.
Był skupiony na drodze.
– Tato – odezwała się. – Czy ty kiedykolwiek spotkałeś Diabła?
Ojciec skinął głową.
Genevieve wyprostowała się w fotelu. Podobnie jak inne dziewczęta, nie miała pojęcia, jak Diabeł wygląda, a ciekawość brała górę, skoro za kilka godzin miał zostać jej panem.
– Jak on wygląda?
– Był bardzo wysoki.
– Tak jak ty?
– Wyższy.
– Jak Silas?
– Chyba nieco wyższy od lorda Silasa.
Genevieve pokiwała głową, ale wciąż chciała wiedzieć więcej. – Czy był wtedy miły?
– Zawsze był zimny, gniewny i poirytowany, więc wszyscy trzymali się od niego z daleka. Nawet wtedy nie był zwyczajnym dzieckiem. Wyglądał bardziej na drapieżnika niż na człowieka.
Genevieve westchnęła. – I do takiego właśnie człowieka wysyłasz mnie na służbę.
– Przepraszam, Genevieve. To ponad moje siły. Silas zabiłby cię przed Diabłem, gdybym nie wysłał cię razem z innymi dziewczętami.
Genevieve nerwowo przełknęła ślinę. Wiedziała, że ojciec nie kłamie na temat brutalności Silasa.
Dorastając, słyszała mnóstwo historii o jego okrucieństwie i to właśnie dlatego wszyscy się go bali.
Wkrótce ojciec Genevieve zatrzymał się u podnóża góry, gdzie stało już kilka innych samochodów.
Uściskali się.
– Będę tęsknił. Będziemy na ciebie czekać w domu.
– Ja też będę tęsknić. Pozdrów mamę i mojego kota.
Ojciec uśmiechnął się, poklepał ją po plecach i puścił.
Genevieve patrzyła, jak wsiada do samochodu i odjeżdża, podobnie jak inni ojcowie, zostawiając życie swoich córek w rękach żądnego krwi potwora.
Rozejrzała się i zobaczyła Silasa rozmawiającego z kilkoma dziewczętami.
Był jedynym z ojców, który jeszcze nie odjechał.
Prowadził z nimi bardzo poważną rozmowę. Genevieve zastanawiała się, co mogło być tak istotne, że nie mogli omówić tego w domu.
Silas mówił, a dziewczęta potakiwały.
Genevieve odwróciła wzrok od nich i spojrzała na pozostałe dziewczyny, stojące w grupach.
Większość z nich wyglądała na przerażone.
Oczywiście, kto by nie był, słysząc, że ma służyć przerażającemu mordercy, który potrafi zabić samym zimnym spojrzeniem?
Dziewczęta kręciły się w kółko, próbując nawiązać kontakt z innymi.
Nagle Genevieve poczuła dotyk na ramieniu. Gwałtownie odwróciła głowę i zobaczyła dziewczynę wzrostu podobnego do jej własnego.
Dziewczyna uśmiechnęła się i wyciągnęła rękę. – Jestem Maisie z Haddon Enterprises. A ty?
Genevieve uścisnęła jej dłoń. – Genevieve z Astraeus Group.
Maisie na te słowa przewróciła oczami i odeszła, wycierając o suknię dłoń, którą przed chwilą uścisnęła Genevieve.
Genevieve nawet nie przejęła się jej zachowaniem. I tak nie przyjechała tu, by zawierać przyjaźnie.
Ponownie zaczęła przyglądać się dziewczętom.
Wszystkie wyglądały pięknie w swoich strojach.
Ich włosy powiewały na wietrze.
Zapach świeżych liści wypełnił nozdrza Genevieve.
– Wszystkie słuchajcie – odezwał się Silas.
Stanął przed nimi.
Natychmiast zapadła cisza.
– Jestem pewien, że każda z was rozumie, po co tu jest. Macie posłusznie służyć właścicielowi domu, który widzicie przed sobą. Żadnej z was nie wolno mu się sprzeciwić. Jedynym sposobem, w jaki mogę zagwarantować wam bezpieczeństwo, jest wykonywanie poleceń. Macie mu służyć słowem i czynem. Zrozumiano?
– Tak, panie – odrzekły chórem.
– Czas wchodzić.
Dziewczyny westchnęły, gdy potężna brama zamku, zamknięta przez piętnaście lat, zaczęła się otwierać.
Wszystkie weszły do środka, a brama wkrótce się zatrzasnęła.
Silas wsiadł do samochodu i odjechał z przebiegłym uśmiechem na twarzy.
















