To, co chciała zrobić, nie miało najmniejszego sensu, ale po raz pierwszy Althea prosiła go o zaufanie. Przeczesał dłonią włosy i westchnął.
– Ufam ci. Jaki jest plan?
Althea uśmiechnęła się i zatarła ręce.
– Więc plan jest taki… Pozwolimy im się złapać – oświadczyła.
Na jego twarzy odmalowało się zdumienie, gdy usłyszał jej plan.
– Co? Nie! – wykrzyknął.
Odwróciła się do niego, a jej oczy błagały
















