Wycierając włosy ręcznikiem, wychodzę z łazienki. Jestem teraz nieco szczęśliwsza, bo znów czuję Kyrę. Jest bardzo słaba, ale wróciła. Ból po odrzuceniu znacznie zelżał, choć wciąż czuję w sercu pewnego rodzaju pustkę.
"Aaa!" – krzyczę, widząc w pokoju jakąś postać. Po zapachu już wiem, kto to. Drake Vane.
Zacieśniam ręcznik wokół ciała i odruchowo osłaniam ramionami piersi.
"Co ty tu robisz?" – pytam chłodno.
Robi pewny krok w moją stronę.
"To mój dom". Jego wzrok przesuwa się po moim ciele, a ja zaczynam czuć się skrępowana faktem, że jedyną rzeczą zakrywającą moją nagość jest krótki ręcznik.
Staram się stać pewnie mimo moich drżących emocji.
"Ale to nie jest twój pokój. Powinieneś wyjść. Natychmiast".
"To ty powinnaś wyjść, i to nie tylko z pokoju, ale z całego domu. Co ty sobie myślisz, że co tu robisz? Nigdy nie zaakceptuję cię jako mojej mate". Mówi tak, jakby nie miał serca. Brzmi tak lodowato, ale jego oczy wydają się takie ciepłe. Nie, nie, nie. Nie powinnam tego robić. Ten facet zadał mi ból.
"Nie obchodzi mnie bycie twoją mate. A teraz, czy możesz do cholery stąd wyjść? Chcę się ubrać" – oświadczam najbardziej obojętnym głosem, na jaki mnie stać.
Wygląda na nieco zbitego z tropu moją apatią wobec jego słów. Podchodzi do mnie z szybkością wilkołaka. Cofam się z szoku, kurczowo trzymając ręcznik.
Oblizuje wargi, a jego oczy lustrują mnie od stóp do głów. Drżę pod jego spojrzeniem.
Uśmiecha się, widząc, że ma na mnie wpływ. Jego prawa ręka wędruje w stronę mojej twarzy. Odsuwam się w porę, by uniknąć jego dotyku.
Otwiera usta, by coś powiedzieć, ale natychmiast je zamyka.
Czy ja właśnie odebrałam mu mowę?
Lekki uśmiech błąka się na moich ustach. Próbuję go ukryć.
"Wyjdź. Teraz" – rozkazuję mu, wskazując głową na drzwi.
Kręci głową i śmieje się cicho. Zaczyna iść w moją stronę z wyrazem twarzy, którego nie potrafię odczytać, co zmusza mnie do cofania się. Myślałam, że wyjdzie. Zdecydowanie przeceniłam swoje możliwości, myśląc, że kazanie mu wyjść faktycznie zadziała.
"Za kogo ty się uważasz? Jak śmiesz wypraszać mnie z pokoju w moim własnym domu. Będę tu siedział, jeśli mi się tak, cholera, podoba". Jego oczy błyskawicznie zmieniają kolor, co natychmiast mnie ucisza.
O co chodzi tym mężczyznom z rodu Vane, że złoszczą się o byle co? To ja powinnam być wściekła. On jest w moim pokoju. Ja mam na sobie tylko ręcznik, a on zachowuje się, jakby miał prawo tu być; i co z tego, że to jego dom? Czy nie mam prawa do prywatności?
Cofam się ponownie i tym razem uderzam o jedną z moich toreb leżących na podłodze. Moja stopa traci oparcie i tracę równowagę.
Refleks Drake'a bierze górę i chłopak łapie mnie tuż przed upadkiem. Jedną ręką trzyma moją dłoń, a drugą kładzie na moich lędźwiach; jego dłoń znajduje się zaledwie kilka centymetrów od moich pośladków.
Patrzę mu w oczy i dostrzegam w nich pewien rodzaj lęku. Nie wiem dlaczego, ale coś we mnie go przeraża. Widzę to, ale dlaczego miałby się mnie bać?
W mgnieniu oka pionizuje mnie i opuszcza pokój. Szybkość alfy lub przyszłego alfy jest dziesięć razy większa niż u przeciętnego wilkołaka, co jest prawie pięćdziesiąt razy szybsze niż u zwykłego człowieka.
Siadam na łóżku i łapię oddech. Widzę już, że mieszkanie tutaj nie będzie bułką z masłem.
Kyra przyznaje mi rację.
*********
"Proszę, nie krzywdź mnie. Będę grzeczniejsza" – błagam, podczas gdy łzy spływają mi z oczu.
"Zamknij się, ty rozpieszczony kundlu" – krzyczy mężczyzna, po czym wymierza mi mocny policzek.
Głośny szloch wyrywa się z moich ust, gdy upadam na podłogę. Mężczyzna wybucha głośnym śmiechem.
"To jest to, na co zasługujesz" – mówi z szerokim uśmiechem i zaczyna mnie kopać.
Jego stopa z ogromną siłą uderza w moje ciało, z ust wypływa mi krew. Łzy płyną z moich oczu, aż w końcu tracę przytomność z bólu. Kilka minut później ktoś przychodzi mnie szturchnąć.
"Cas, Cas, Cas, Cas" – powtarza ta osoba.
"Aaa!" – krzyczę, szeroko otwierając oczy.
To był tylko sen.
Ocierając kropelki potu z czoła, siadam i rozglądam się z przerażeniem, aż dociera do mnie rzeczywistość. Prawie zapomniałam, że nie jestem już u Silasów.
Minęło sporo czasu, odkąd ostatni raz miałam koszmar. Zaczęły się w poprzednim domu, w którym mieszkałam. Byłam bita tak często, że obrywałam nawet w snach. Kiedy przeprowadziłam się do Silasów, koszmary trwały, ale ustały, gdy się już zadomowiłam. Może znów mam te sny z powodu zmiany miejsca.
Alfa i Luna mogą być surowi i nieco niemili, ale nie są złymi ludźmi, nie skrzywdziliby mnie. Mam taką nadzieję.
Nagle zaczyna mnie boleć brzuch. Czuję się gorzej niż przy bólach menstruacyjnych.
Chwytam się za brzuch z bólu i jęczę.
Mam wrażenie, jakby moje jelita skręcały się raz po raz we wszystkie strony.
"Ouuu" – krzyk wyrywa się z moich ust, ból nie chce ustąpić. Jest rozdzierający.
Co mogłoby powodować aż taki ból? Czy to możliwe? To nie może być… och, ale wiem, że tak jest…
Drake musi teraz uprawiać seks ze Sloane albo inną dziewczyną. To jedyne wyjaśnienie tego bólu. Słyszałam, że tak się dzieje, ale myślałam, że w opowieściach ból jest wyolbrzymiony. Nie wiedziałam, że to ja będę tą, która go poczuje.
Po około dwudziestu minutach moja poduszka jest mokra od łez, a ból w końcu ustaje. Myślę, że skończyli. Jak oni mogą tak ciągnąć przez całe dwadzieścia minut bez ani jednej przerwy?
Łagodnie trzymam się za brzuch i kładę się. Mam nadzieję, że znów zasnę. Zanim jednak udaje mi się zamknąć oczy, ból powraca.
"Szlag" – przeklinam pod nosem i upadam na podłogę. Ból spowodowany upadkiem nie umywa się do tego w moim brzuchu.
Wiję się i kręcę. Zaczyna boleć mnie głowa i mam wrażenie, że pokój wiruje. Łzy zamazują mi obraz. Trzęsę się i zawodzę na podłodze, aż czuję, że tracę przytomność.
















