logo

beletrystyka

Determinacja Luny

Determinacja Luny

Autor: Winston.W

Bras i Brian
Autor: Winston.W
17 lis 2025
Lita weszła za Stace do sklepu z bielizną jak nieśmiałe dziecko, bo nigdy wcześniej nie kupowała takich rzeczy dla siebie. Nagle naszła ją myśl, czy to nie czyni jej żałosną, albo czy Stace jej nie oceni. Przez lata to jej matka kupowała jej bieliznę. A przez ostatnie dwa lata robił to Brian, twierdząc, że woli, żeby nosiła to, co mu się podoba. I nigdy nie trafiał z rozmiarem, nieważne ile razy biustonosze spłaszczały jej piersi. Wszystko to wydawało się takie normalne. Teraz, gdy Lita patrzyła na sklep pełen kobiet i nastolatek, nie była już tego taka pewna. Stace zaprowadziła ją na damską stronę sklepu, z dala od jaskrawych kolorów i majtek z napisami. Podniosła siateczkową sukienkę, która kończyła się w talii, odsłaniając wszystko poniżej. Zachichotała: "No i to zakładasz, kiedy upolujesz swojego pierwszego fightera, okej? Najlepiej zrobić wrażenie, żeby wieść się rozeszła. Jeśli jest jedna rzecz, którą króliczek wie, to to, że doskonała reputacja jest wszystkim." Dziewczyna taka jak Lita, z bogatego wschodniego wybrzeża, nie powinna rozmawiać o spaniu z fighterami, i to *wieloma*, w publicznym sklepie. Przynajmniej tak powiedziałaby jej matka. Jej matka, Diane, córka prestiżowego, choć zubożałego rodu, była szefową firmy farmaceutycznej. Produkowali szczepionki i stabilizatory nastroju, dwie rzeczy, na których Lita znała się bardzo dobrze. Nazwisko rodziny jej matki liczyło się we wszystkich kręgach, ale podobno dziadek Lity przepalił pieniądze z fortuny, zanim ta mogła zostać przekazana dalej. Więc matka Lity dorastała, jedząc kanapki z keczupem w ubraniach od Chanel. Obracając dolara wokół bloku i wyglądając przy tym jak milion dolarów. To był jeden z powodów, dla których Diane Clawe nigdy nie pozwalała Licie oddalać się zbytnio od Briana. *Nazwisko może zaprowadzić dziewczynę wszędzie*, powtarzała jej matka, *a pieniądze ją tam utrzymają*. Tak jej matka skończyła z jej ojcem, Rafim, skrótem od Raphaela. Raphael Dillard nie był znanym nazwiskiem, adoptowanym dzieckiem z centrum miasta, ale teraz dobrze mu się powodziło dzięki jego pracy. Miał doskonałą pozycję w wewnętrznym kręgu miasta i zarabiał mnóstwo pieniędzy, zapewniając, że bogaci unikają oszustw podatkowych. Jako wpływowy prawnik z własną kancelarią, Rafi mógł dowodzić salą sądową i salą balową, z matką Lity posłusznie zawieszoną na jego ramieniu. Oboje swobodnie poruszali się w wyższych sferach społeczeństwa, co zostawiało im niewiele czasu na wychowywanie Lity i jej brata, którymi zamiast tego zajmowała się gromada niań i prywatne szkoły. To, czego im brakowało w miłości i instynktach rodzicielskich, Diane i Rafi nadrabiali etykietą i ogładą. I pieniędzmi. Jeśli w czymś jej matka była dobra, to w rzucaniu pieniędzmi na problem, aby go zlikwidować. Ile razy jej matka płaciła za specjalne zabiegi lecznicze, gdy pojawiała się z siniakami? Ile razy jej matka rzucała pieniędzmi lekarzom na pogotowiu, żeby zachować ciszę? Albo podpisywała kolejną darowiznę w prywatnej szkole Lity w ostatniej klasie, kiedy siniaki były trudniejsze do ukrycia? Czy to był przykład, który Lita chciała naśladować? A może chciała spojrzeć na życie z innej perspektywy? Nie było wiadomo, co jeszcze mogłaby znaleźć w innym życiu. W takim, w którym kobiety są na tyle silne, by wybierać własnych partnerów seksualnych bez innego powodu niż to, że im się to podoba. Być może do tego, co robiły, przywiązane było jakieś piętno, ale jeśli wszyscy byli dorosłymi, którzy wyrażali na to zgodę, to co miało znaczenie, co robili za zamkniętymi drzwiami? "Czy oni – uh, ci fighterzy – płacą wam za to, czy coś?" zapytała Lita, naiwna jak dziecko w świecie dorosłych. Pospiesznie wyjaśniła, zanim Stacey zdążyła się zdenerwować. "Po prostu brzmi to jak praca. Referencje i reputacja. Poczta pantoflowa i perspektywy. Chcę się tylko upewnić, że wszystko rozumiem." Lita poczuła, jak ciepło wpełza na jej szyję, gdy Stace się w nią wpatrywała. I wpatrywała się jeszcze dłużej. Zanim wybuchnęła śmiechem, od którego cała twarz Lity zrobiła się gorąca. "Jasne, że nie, mała!" Stace zarechotała, a jej lodowato blond włosy opadły na ramiona. "My 'bokserskie buty' robimy, bo chcemy. Bo to fajne i cholernie dobrze jest się wyluzować. Ale nie ma w tym żadnych transakcji. Jezu Chryste." Ponownie potrząsnęła głową, marszcząc brwi. Lita skrzywiła się, kurcząc się w sobie ze wstydu. "Nie martw się, trzeba się postarać, żeby mnie obrazić. Jest dobrze. Po prostu tak mówimy o tym środowisku, wiesz? Po prostu przekazuję ci wiedzę od wewnątrz. Nie chciałam cię przestraszyć, że to coś więcej niż dobra zabawa. Jeśli nie chcesz z nikim spać, to nadal jesteś dla mnie spoko. Jaz może ci trochę dogryzać, ale ona też będzie wyluzowana. Nikt nie wyrzuci cię z siłowni za to, że jesteś sobą. Kimkolwiek chcesz być. Króliczkiem, fighterką czy po prostu laską, która lubi ćwiczyć. Wszyscy jesteśmy w jakiś sposób zagubieni. Moja rada jest taka, żebyś sprawdziła ten styl życia i jeśli nie jest dla ciebie, to nic się nie stanie." Stace wzruszyła ramionami, jakby to wszystko było takie proste i wróciła do wieszaka z sukienkami. Lita podziwiała wolność, jaką zdawała się posiadać Stace. Nie była wpychana do żadnego pudełka, a jeśli była zdolna do wstydu, to z pewnością nie odczuwała go w związku ze swoim ciałem lub tematem swojego hobby. Lita obserwowała, jak Stace przymierza kilka biustonoszy i majtek przed lustrem w salonie. "Cholera, przepraszam, nie jesteśmy tu dla mnie," przeprosiła, "Dział ze strojami sportowymi jest tutaj. Jaki masz rozmiar biustonosza?" "Noszę 32C, tak mi się wydaje... ale nie sądzę, żeby to był właściwy rozmiar. Jest dość ciasny. Zwłaszcza po ostatnim miesiącu ćwiczeń," przyznała cicho Lita. Złość była łatwa, wstyd trudny. I jakoś w ciągu ostatnich dwudziestu minut ze Stace wstydziła się bardziej niż przez całe miesiące. "Okej, nie ma problemu. Zmierzymy cię i przymierzymy kilka z nich. Prawdopodobnie będziesz potrzebowała przynajmniej po jednym z każdego rodzaju i pasujące do tego spodnie do jogi. Kilka legginsów też by się przydało. Jak stoisz z kasą? Mogę ci pożyczyć, jeśli potrzebujesz. Wiem, że te rzeczy mogą być trochę drogie..." Obserwowała Litę wyczekująco, ale swobodnie. W tej obserwacji nie było nic złośliwego. "Nie, jest dobrze," odpowiedziała Lita, obserwując, jak Stace przywołuje pracownicę. Przez chwilę zastanawiała się, jak wyglądałoby jej życie, gdyby wychowywała się ze Stacey jako przyjaciółką. Tak jak w drugiej klasie liceum, kiedy James zaczął walczyć w MMA i przysiągł, że rzuca szkołę, aby poświęcić się temu w pełnym wymiarze czasu. Prawie nie rozmawiali o tym, zanim wziął swój fundusz powierniczy i uciekł. Uciekł aż na drugi koniec kraju, twierdząc, że ludzie, których spotkał w środowisku walk, otworzyli mu oczy na to, jak naprawdę powinno wyglądać życie. Teraz mogła to zrozumieć. Spędzanie czasu ze Stace, ćwiczenia z Alexem. Ćwiczenia bolały, ale atmosfera w Alpha's była komfortowa. Czuła się bezpiecznie, a czas, który spędzała ze Stace, pokazał Licie zupełnie inny sposób myślenia. Rodzice Lity byliby wściekli, gdyby dowiedzieli się, że jest w tym samym klubie walk, który założył James, i zaprzyjaźnia się z tymi samymi przyjaciółmi, których on miał. I że jej się to podoba. Podobało jej się nowo kiełkujące poczucie pewności siebie i siły, które czuła każdego dnia. Rodzice mieli wobec niej oczekiwania, tak jak mieli wobec Jamesa. Zignorował ich życzenia, realizując swoją pasję, nawet jeśli oznaczało to utratę ich. Lita zastanawiała się, czy ma w sobie tyle siły, by zrobić to samo. Wciąż pamiętała, jak jej matka mówiła, że czasami mężczyźni okazują swoją miłość w sposób fizyczny. Ale to minie, jeśli tylko weźmie się w garść. Przestanie go złościć. Będzie się odpowiednio ubierać. Będzie trzymać język za zębami. Lita tonęła pod tym ciężarem i nawet nie miała brata u swojego boku. Stace uśmiechnęła się do pracownicy i wskazała na Litę. "Potrzebuje szybkiego zmierzenia, jeśli nie masz nic przeciwko." Lita podniosła ręce do zmierzenia, ale pani zmarszczyła brwi, owijając taśmę wokół jej biustu. "Jaki rozmiar nosisz teraz, kochanie?" "32C." "Zmierzymy cię w przymierzalni, okej? Myślę, że ten biustonosz zafałszowuje pomiary." Lita poszła za nią do przymierzalni i posłusznie zdjęła biustonosz, nie zdejmując koszulki. Nie chciała ryzykować, że coś będzie widać. Ani jej bliznowate plecy, ani jej wyblakłe siniaki. "O mój Boże!" Stace i pracownica, której identyfikator mówił Amy, westchnęły, wpatrując się w pierś Lity. "Co?" zapytała Lita, wpatrując się w siebie. Czy coś było nie tak z jej piersią? Czy miała jakieś śmieszne sutki, czy coś? "Kto ci kupił ten biustonosz?" zapytała Amy, studiując go, całkowicie zszokowana. "Uh, myślę, że to był mój chłopak... no, były chłopak," przyznała Lita, "Kupił wiele w tym rozmiarze. Powiedział, że wygląda idealnie. Dlaczego coś jest z nim nie tak?" "Kochanie, on spłaszcza ci piersi do zera. Nie czujesz tego ucisku? To znaczy, Jezu, stąd widać, że jest co najmniej o trzy rozmiary za mały," powiedziała, "Gdyby nie materiał tego swetra, wyglądałabyś, jakbyś miała podwójne i potrójne piersi, przez to, jak się wylewałaś nad, pod i po bokach." Chwilę później przekazano jej większy biustonosz i cienką koszulkę i gdy tylko te dwie zostawiły ją samą, Lita błyskawicznie się rozebrała. Wzięła głęboki oddech, dostosowując się do tego, jak biustonosz pozwalał jej żebrom rozszerzać się bez wbijania. W lustrze od razu zobaczyła różnicę. Lita zmarszczyła brwi. "Jak to wygląda?" krzyknęła Amy przez drzwi. "Świetnie, dziękuję," powiedziała cicho Lita, otwierając drzwi, żeby mogły obejrzeć dopasowanie. "Wow!" "Wow to mało powiedziane," powiedziała Stace, wymieniając sekretne spojrzenie z Amy, zanim wyszła z przymierzalni, "Więc... twój były chłopak, co?" "Tak, Brian," Lita lekko zadrżała, wracając do gładkich krągłości swoich piersi. Nie mogła powstrzymać uśmiechu na widok komfortu i kształtu nowego biustonosza, a Stace to zauważyła. Spojrzała na Litę, jakby miała wiele do powiedzenia, ale zatrzymała to dla siebie i powiedziała tylko: "Cieszę się, że jest byłym." ______________________ Lita przebrała się w domu i wymknęła na parking, nie widząc Briana, ale w momencie, gdy dotarła do drzwi swojego SUV-a, usłyszała jego głos. "Lita?" zawołał, naśladując poranek, "Zaczekaj, nie zdążyliśmy porozmawiać dziś rano." Lekko podbiegł do niej, a ona po cichu podziękowała sobie za założenie bluzy z kapturem. Jak on zawsze wiedział, gdzie ona jest w ich kompleksie apartamentów? "Hej... Właśnie wybierałam się na siłownię." "Aha, okej, chodzisz tam dużo... jak codziennie. Może jakbym wykupił tam karnet, to bym cię w końcu zobaczył," powiedział, żartobliwie się obrażając, wyglądając tak niewinnie, jak tylko chciała, żeby był. "Tak," zaśmiała się, "Przepraszam, terapeutka powiedziała, że dobrze mi robi chodzenie samej, wiesz? Przepracowywanie mojego lęku i takie tam. W każdym razie muszę iść, bo spóźnię się na trening personalny." "Trening personalny?" warknął lekko, "To z laską, prawda?" "Oczywiście!" skłamała Lita, czując, że jej serce zaraz wyskoczy jej z piersi. Chociaż teraz, skoro Stace miała być jej nauczycielką, to tak naprawdę nie kłamała. A on nie musiał wiedzieć o Alexie. "Mmhmm, ale to się opłaca. Dobrze wyglądasz, inaczej. W każdym razie chciałem ci powiedzieć dziś rano, ale się spieszyłaś... jutro wychodzi nowy film o sztukach walki, więc zabieram cię na randkę." "Bri—" zaczęła Lita, starając się nie skrzywić na jego pieszczotliwe imię dla niej. "Przecież to już ustaliliśmy. Przerwa to przerwa..." "Posłuchaj, Lita," wymamrotał, naruszając jej przestrzeń osobistą, "Jestem cierpliwym człowiekiem. Przynajmniej staram się być cierpliwy dla ciebie. Ale idziemy do kina, okej? Albo będziemy prowadzić inną rozmowę." Lita wychwyciła wszystkie implikacje, których nie wypowiedział. Jej pierwszą reakcją była złość, ale szybko pokonał ją strach. Głęboki, opustoszały strach, którego nauczyła się przez ostatnie dwa lata spędzone z nim. Te ręce mogły być takie delikatne, a jednocześnie tak okrutne. Te długie, wyrzeźbione kończyny mogły być pocieszeniem lub bólem, a Lita wiedziała, co by wolała. Na autopilocie jej ciało wślizgnęło się w znaną rolę, jakby nigdy jej nie opuściła, kiwając głową i pochylając ją niżej jak uległa. "O-okej, prze-praszam," wymamrotała z udawanym uśmiechem. "Świetnie!" jego twarz natychmiast rozjaśniła się w zwycięstwie, "Bądź gotowa na ósmą. Przyjdę najpierw do ciebie." Lita skinęła głową, gdy odsunął się wystarczająco, by wpuścić ją do pojazdu. Jej serce poczuło się cięższe, obciążone wszystkimi instynktami, z którymi nie mogła walczyć. *Opanował* ją, prawda? Przekonał jej ciało i duszę, że jest od niego mniej, istniejąc wyłącznie dla jego przyjemności lub bólu. Zobaczyła swoją własną przyszłość przed oczami. Tę, która kończy się nieszczęściem. Albo spędzona pod jego butem, jego pięścią, albo w ciemnej depresji, z której nigdy się nie wyczołga. Jeśli kiedykolwiek odkryje prawdę o siłowni... zadrżała na samą myśl o tym. Ale odmowa walki była nie do pomyślenia. Już wystarczająco naczołgała się u jego stóp, Lita nie miała ochoty spędzić tak swojej przyszłości. James stracił życie dla tego, dla jej przyszłej wolności. Więc musiała walczyć dalej. Żadna ilość treningu nie zmyje strachu. On wrył go w nią. Wpisał go w jej kości. Czy kiedykolwiek nadejdzie moment, w którym nie będzie czuła potrzeby kulenia się? Lita tak nie sądziła. Zamknęła drzwi samochodu i zdołała wymusić na sobie słabe machnięcie, gdy wyjeżdżała z miejsca parkingowego i kierowała się w stronę ulicy. Zostanie zabita, ale przynajmniej wtedy będzie z Jamesem.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Bras i Brian – Determinacja Luny | Czytaj powieści online na beletrystyka