Winda była zbyt cicha w drodze na dół, do lobby. Nawet muzyka niewiele pomagała złagodzić jej irytację. Wręcz przeciwnie, ta łagodna melodia przypominała jej tylko o potężnym ciele kilka centymetrów dalej. Przy nim czuła się daleka od delikatności. Lita nie musiała na niego patrzeć, by wiedzieć, że wciąż ma na twarzy ten drażniący uśmieszek i że ma ochotę zetrzeć go z jego idealnej twarzy.
– Czyżb
















