Niecałą godzinę po pierwszym zapukaniu rozległo się kolejne. Jaz zdążyła już włożyć ubranie i właśnie czesała włosy, gdy otworzyła drzwi. Cole wyglądał na odetchniętego, ale i niespokojnego. – Hej, Jaz, jest tu Lita? Chcę z nią tylko porozmawiać, jeśli to nie problem.
– Eee, właściwie jej tu nie ma – Jaz niezręcznie przestąpiła z nogi na nogę w progu. – Jest na randce…
– NA CZYM?! – Jaz podskoczył
















