– No więc – Elise odchrząknęła, odstawiając kubek z angielską herbatą śniadaniową. Lita oparła się wygodnie o pluszową kanapę w salonie. Była szczęśliwa, że Cole zgodził się z nią co do tego, że wygodne meble są ważniejsze niż modne, bo na tej poduszce mogłaby spokojnie umrzeć. Westchnąwszy, Lita odgarnęła włosy z twarzy, wsuwając kilka kosmyków za uszy.
– No więc, koszmary wciąż są. Nie wydaje mi
















