– Mam więc traktować twoje milczenie jako zgodę? – Maxim uśmiechnął się złośliwie. – Mój syn i ja mieliśmy oczywiście swoje różnice, ale to jest jego dziedzictwo. *Moje* dziedzictwo. I nie pozwolę mu się od niego odwrócić dla nikogo. A już najmniej dla mieszańca. Lita poznała po tym, jak zacisnął zęby, że te słowa miały być poważną obelgą. Ale była zbyt rozproszona strachem, żeby się obrazić. I pr
















