Zza jej pleców, gdy wpadła w zarośla, rozległ się niski, sfrustrowany warkot. Wydawało się, że nie bawiła się tak dobrze od wieków.
Deszcz uderzał mocno i szybko w drzewa. Lita wyczuła jego zbliżanie się, a jednak nagła siła, z jaką otworzyło się niebo, zaszokowała ją. W ciągu kilku chwil korony wszystkich drzew pokryły się i ośliznęły od wody uderzającej w gęstwinę. Nogi niosły ją naprzód, mocno
















