Seraphina była dumą swojej rodziny, najlepszą absolwentką z obietnicą świetlanej przyszłości. Jednak w ciągu jednej nocy jej świat obraca się w ruinę: ojciec zostaje sparaliżowany w wyniku udaru, ich majątek zostaje zajęty, a oni sami zostają bez dachu nad głową. Wtedy pojawia się Alaric Valerius, najbogatszy i najbardziej bezwzględny człowiek w Panamie. Obwinia on rodzinę Seraphiny o śmierć swoich bliskich i spędził lata, skrupulatnie planując ich upadek. Teraz stawia ją przed druzgocącym wyborem: „Wyjdź za mnie, a przywrócę wam wszystko”. Aby ratować rodziców, Seraphina poświęca wolność i obietnicę czystości człowiekowi, który nienawidzi jej najbardziej. Alaric zamierza ją złamać i zmienić „rozpuszczoną księżniczkę” w swoją marionetkę. Jednak gdy rozpoczyna swoje okrutne igrzyska zemsty, odkrywa, że jego nowa żona jest znacznie silniejsza, niż przypuszczał. Czy Seraphina zdoła zmiękczyć serce potwora, czy może zostanie pochłonięta przez jego mrok?

Pierwszy Rozdział

Seraphina miała posępną minę, obserwując swoich przyjaciół i chłopaka tańczących w rytm głośnej muzyki. Dzisiaj ukończyła studia w Królewskim Instytucie Londyńskim jako najlepsza absolwentka rocznika. Jej rodzice nie pojawili się nawet po to, by wysłuchać jej przemówienia. Matka tłumaczyła się tym, że interesy ojca legły w gruzach, przez co nie mogli przylecieć z Panamy. „Masz dwadzieścia jeden lat, czas dorosnąć i sprawić, byśmy byli z ciebie dumni”, powiedziała jej matka. Seraphina marzyła o tym, by zdali sobie sprawę, jak wiele znaczyła dla niej ich obecność. Podczas przemówienia pożegnalnego zalała się łzami, widząc, że wszystkim jej znajomym towarzyszyły rodziny, które przyjechały świętować ich sukces. Czuła się taka samotna. „Daj spokój, Sera”, powiedział jej chłopak, wyciągając ją na parkiet. „Nie mów mi, że wciąż się dąsasz, bo rodzice nie dotarli na twoje rozdanie dyplomów. Musisz się z tym pogodzić. Czas na imprezę”. Seraphina uśmiechnęła się i wmieszała w tłum przyjaciół w klubie. „Zrobię to chociaż dla Seba”, pomyślała. Po dłuższej chwili tańca piła tak długo, aż poczuła szum w głowie, podczas gdy niektórzy z jej znajomych byli już kompletnie wstawieni. Jej chłopak, Seb, zabrał ją w ustronny kąt i zaczęli się namiętnie całować. Ponieważ miała na sobie krótką sukienkę, wsunął dłoń między jej nogi i sięgnął do bielizny. Instynktownie chwyciła go za ręce, powstrzymując przed dalszymi krokami. „Proszę, Sera”, szepnął jej do ucha. „Jak długo jeszcze będziesz kazała mi czekać? To trwa już trzy lata. Czyż nie wykazałem się cierpliwością?” Seraphina odpowiedziała bełkotliwym głosem: „Wiem, że się starałeś, ale mówiłam ci od samego początku – nie chcę uprawiać seksu przed ślubem”. „Znowu zaczynasz z tym swoim konserwatywnym podejściem”. „Nie mów tak, Seb, wiesz o obietnicy, którą złożyłam mojej zmarłej babci”. „Chrzanić tę twoją głupią obietnicę!”, krzyknął Seb. „Wiesz co? Wychodzę stąd. Zadzwoń do mnie, kiedy będziesz gotowa pomyśleć o moim szczęściu”. „Proszę, Seb, nie odchodź”, zawołała głośno Seraphina. „Przynajmniej odwieź mnie do domu”. Seb zatrzymał się w pół kroku i choć był na nią wściekły, nie potrafił zostawić jej samej w tym stanie. Gdyby stało jej się coś złego, nigdy by sobie tego nie wybaczył. Zaniósł ją do samochodu, posadził na miejscu pasażera i pojechał do jej wynajętego mieszkania. Gdy dotarli na miejsce, spojrzał na półprzytomną Seraphinę i rzucił krótko: „Jesteśmy. Możesz wysiadać”. Wysiadając, spojrzała na niego z poczuciem winy i zapytała: „Chciałbyś wejść na chwilę?” „Po co? Przecież i tak nie pozwolisz mi się dotknąć”. Seraphina spojrzała na niego smutno i powiedziała: „Dobranoc, kochanie. Kocham cię”, po czym chwiejnym krokiem ruszyła do drzwi. Obserwując, jak odchodzi, Seb czuł, jak narasta w nim gniew. Jak mogła twierdzić, że go kocha, a jednocześnie odmawiać mu rozkoszy, która kryła się między jej nogami? Naprawdę ją kochał, ale miał wrażenie, że ona nie odwzajemnia tego uczucia w ten sam sposób. Prawdopodobnie tylko go zwodziła, dopóki był jej potrzebny. Gdy zamknęła drzwi, odjechał, obiecując sobie, że od tej pory będzie ją traktował z dystansem. Kiedy Seraphina weszła do pokoju, udała się prosto do łazienki, by wziąć prysznic. Potem wykręciła numer Seba, chcąc sprawdzić, czy dotarł bezpiecznie do domu, ale on odrzucił połączenie. Próbowała dzwonić wielokrotnie, lecz on za każdym razem ją zbywał. Po chwili otrzymała od niego SMS-a o treści: „Przestań dzwonić, potrzebuję przestrzeni”. Seraphina zastanawiała się, czy postąpiła słusznie. Przypomniała sobie chwilę, gdy wyjeżdżała z domu do Londynu; jej babcia gorzko płakała, bo były ze sobą bardzo zżyte. Poprosiła wtedy Seraphinę, by obiecała jej zachowanie dziewictwa aż do ślubu. „Gdybym wiedziała, że to będzie takie trudne, nigdy bym tego nie obiecała”, pomyślała. Seraphina nie potrafiła złamać danego słowa, zwłaszcza że jej babcia już nie żyła. Gdyby żyła, pewnie byłaby na moim rozdaniu dyplomów, pomyślała ze smutkiem. Czuła się tak bardzo samotna. Seb był jej pierwszym i jedynym chłopakiem na studiach. Zawsze był dla niej miły i troskliwy, a teraz miała go stracić. Postanowiła zadzwonić do taty, by dowiedzieć się, co u nich słychać. Dzwoniła wielokrotnie, ale nie odbierał. Spróbowała więc z mamą – bez skutku. Poczuła się porzucona. Zupełnie jakby nikt jej nie chciał. Załamała się i zasnęła z płaczem. Następnego ranka obudziła się bardzo wcześnie. Znów spróbowała zadzwonić do Seba, ale on, zgodnie ze swoją zapowiedzią, zignorował ją. Westchnęła i postanowiła dać mu czas. W końcu jej telefon zadzwonił. Myślała, że to Seb, ale gdy zobaczyła, że dzwoni mama, nie odebrała. Była rozżalona tym, jak ją potraktowano w tak ważnym dla niej dniu. Ponieważ mama nie przestawała dzwonić, w końcu odebrała. Zaskoczył ją dźwięk rozpaczliwego szlochu po drugiej stronie. „Co się stało, mamo? Dlaczego płaczesz?” „Seraphino, jesteśmy skończeni. Straciliśmy wszystko. Twój ojciec ogłosił wczoraj upadłość. Nie chcieliśmy ci mówić, bo to był twój wielki dzień”. Starając się opanować gwałtownie bijące serce, odpowiedziała: „W porządku mamo, uspokój się. To nie koniec świata”. „Seraphino, to właśnie jest koniec świata. Kiedy do ciebie mówię, bank zajmuje wszystko, co posiadamy. Jesteśmy bezdomni, a przeciwko twojemu ojcu toczą się procesy. Nie wytrzymał tego i zeszłej nocy miał zatrzymanie akcji serca, co doprowadziło do częściowego udaru. Jesteśmy teraz w szpitalu, twój ojciec nie może poruszać kończynami. Seraphino, chce mi się umrzeć. Nie chcę już dłużej żyć”. Seraphina wybuchnęła płaczem. „Proszę, nie mów tak, mamo. Zaraz tam będę. Polecę najbliższym możliwym lotem. Proszę, wytrzymaj mamo, błagam cię”. Po zakończeniu rozmowy Seraphina chwyciła się za pierś, czując nieopisany ból. Raz jeszcze wykręciła numer Seba, by powiedzieć mu o wszystkim, ale on zignorował jej telefon. W pośpiechu spakowała torbę, wybiegła z domu i ruszyła w stronę lotniska.

Odkryj więcej niesamowitych treści