Seraphina podpisała umowę, którą Alaric przygotował w dwóch egzemplarzach. Jedną kopię przekazała prawnikowi ojca, drugą oddała Alaricowi.
Po podpisaniu dokumentu Alaric powiedział: „Stało się. Teraz pozostaje nam tylko podpisać papiery małżeńskie, a wszystkie nieruchomości twojego ojca i wszystko, co stracił, zostanie mu zwrócone”.
Seraphina weszła z Alarikiem do urzędu i oboje podpisali dokumenty. „I to by było na tyle”, rzekł Alaric po dopełnieniu formalności. „Jesteśmy teraz oficjalnie mężem i żoną”.
Alaric wyjął telefon i wykonał krótką rozmowę, po czym poinformował Seraphinę, że jej ojciec odzyskał wszystko, co stracił. Seraphinie trudno było uwierzyć, że wszystko wróciło do rodziny tak szybko.
„Jedźmy do domu”, rozkazał Alaric.
Ona jednak odparła: „Muszę potwierdzić informacje, które mi podałeś, i wrócić do szpitala, by sprawdzić, jak czuje się ojciec i zabrać bagaż”.
„To nie będzie konieczne”, uciął Alaric. „Zostaw to mnie. Twoim obowiązkiem jest teraz pojechać do domu, doprowadzić go do porządku i przygotować kolację, zanim wrócę z pracy. Ja pojadę do szpitala i odbiorę twoje rzeczy”.
Seraphina pożegnała się z prawnikiem ojca i wsiadła do samochodu Alarica, który zawiózł ją do swojego domu. W drodze Seraphina przyglądała się jego twarzy.
Miał bardzo poważny wyraz twarzy i nie potrafiła odgadnąć, o czym myśli.
Przypomniała sobie radę, którą dała jej matka przed wyjściem ze szpitala. Mama powiedziała jej: „Seraphino, Alaric jest w ogromnym błędzie co do nas. Możliwe, że ktoś nakarmił go kłamstwami albo zebrał błędne informacje, bo był tylko chłopcem, gdy to wszystko się wydarzyło, i nie było go przy tym.
Jedno jest pewne, ma w sobie mnóstwo gniewu i nienawiści do nas. Skoro uparłaś się przyjąć jego oświadczyny dla naszego dobra, najlepszą rzeczą, jaką możesz teraz zrobić, to spróbować złagodzić jego gniew.
Wiem, że Alaric będzie cię torturował i to pewnie powód, dla którego chciał się z tobą ożenić. Wie, że twoje cierpienie będzie niezwykle bolesne dla twojego ojca i dla mnie, i to będzie jego sposób na zemstę.
Będzie dla ciebie okrutny i wiem, że żywisz do niego nienawiść, ale proszę, spróbuj wznieść się ponad to. Okaż mu dobroć i troskę, a złagodzisz jego gniew i rozwiejesz błędne mniemanie o nas, bo kiedyś matka Alarica i ja byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami.
Wiem, że masz dobre serce i jesteś osobą, którą łatwo pokochać. Twój ojciec nienawidzi teraz Alarica i może próbować z nim walczyć ze względu na ciebie. Pamiętaj, że tylko ty możesz zakończyć ten spór między nami”.
Seraphina westchnęła, wiedząc, że to, o co prosiła matka, było niezwykle trudne, ale jeśli taka była cena za spokój rodziny, była gotowa ją zapłacić.
„Jesteśmy na miejscu”, powiedział Alaric, przerywając jej rozmyślania. Szybko wysiadła z samochodu i weszła z nim do środka, jednak widok, który zastała, był przerażający.
Dom wyglądał gorzej niż śmietnik. Był po prostu obrzydliwy. W salonie walały się śmieci i odchody, a fetor sprawiał, że zbierało jej się na wymioty. Nie wyobrażała sobie spędzenia tam choćby minuty. Była zaskoczona, bo z zewnątrz budynek wyglądał pięknie i z klasą.
„Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”, rzekł Alaric złośliwie się uśmiechając. „Wracam teraz do pracy, dopilnuj, żeby cały dom lśnił czystością.
Kuchnia wygląda znacznie gorzej, więc będziesz miała ręce pełne roboty. Pamiętaj, żeby ją wysprzątać i przygotować kolację. W drodze powrotnej wpadnę do szpitala po twój bagaż”.
„Nie waż się mnie tu zostawiać”, ostrzegła Seraphina, gdy Alaric próbował zamknąć ją w środku. Szarpała się z nim, ale ostatecznie przegrała, bo był dla niej zbyt silny. Alaric zamknął ją w domu, zabrał klucze i odjechał.
Seraphina zatkała nos palcami, oszołomiona odorem unoszącym się w salonie. Jej pierwszą myślą było zadzwonienie pod numer alarmowy, ale nie sądziła, by zdołała wytrzymać do ich przyjazdu.
Rozejrzała się i zauważyła brudny stołek przy kanapie. Chwyciła go i z furią rozbiła okno, roztrzaskując szyby w drobny mak. Wyskakując przez okno, drasnęła swoją piękną skórę w kilku miejscach, ale w końcu mogła odetchnąć świeżym powietrzem.
Gdy siedziała przed domem, próbując złapać oddech, zwymiotowała na ziemię. To, co właśnie zobaczyła, było dla niej skrajnie traumatyczne. Zastanowiła się nad kolejnym krokiem i postanowiła pojechać do szpitala, zobaczyć się z bliskimi i wziąć kąpiel.
Wychodząc z posesji, przypomniała sobie słowa matki. Powinna posprzątać dom, jeśli chce pokoju, ale nie potrafiła zmusić się do ponownego przekroczenia progu tego miejsca, nawet gdyby miało zostać później wysprzątane i odnowione.
Wiedziała, że poniesie konsekwencje, skoro złamała postanowienia umowy. Stała przez chwilę niepewna. W końcu podjęła decyzję i zaczęła iść przed siebie.
Odwróciła się jeszcze raz, spojrzała na dom i krzyknęła: „Idź do diabła, Alaric!”
















