Indygowy ogień

Indygowy ogień

Autor: Emilyyyyy

Rozdział 5: SERA
Autor: Emilyyyyy
18 cze 2026
Tego wieczoru zadzwoniłam do mamy na naszą codzienną pogawędkę. Mama jest moją powierniczką, gdy tylko w mojej głowie robi się zbyt ciasno. — I jak nowa praca, skarbie? Podoba ci się? — Jest w porządku, mamo, całkiem łatwa, ale słuchaj tego. Zadzwonił dziś taki jeden facet, bezczelny jak nie wiem co, po prostu zalazł mi za skórę, no i wiesz, trochę mu wygarnęłam. — Czekaj chwilę, zrobiłaś co? — Pokazałam mu, gdzie jego miejsce, a potem nagle on się tam zjawia. — Nie skrzywdził cię, prawda, kochanie? — nienawidziłam paniki w jej głosie. — Nie, mamo, daj mi skończyć. W każdym razie okazuje się, że to jakiś obrzydliwie bogaty staruch z manierami gnu, ale wyobraź sobie, dał szefowi kontrakt na dostawy motocykli do wszystkich swoich przedsięwzięć, a najwyraźniej jest ich cała masa. — Podobno współpracuje z Hollywood i torami wyścigowymi tutaj i w Europie, między innymi. Powiedział, że podoba mu się mój styl i dlatego w końcu zdecydował się dać Cillianowi ten kontrakt. — Cillian, ooo... już po imieniu? Czy ten Cillian jest przystojny? — Mamo... on chce, żeby tak go nazywać. Nie zamierzam ci mówić o tej rozmowie o „proszę pana”. — Dobrze się bawisz, kochanie? — Wszystko w porządku, mamo, obiecuję. — Powiedziałabyś mi, gdyby coś cię dręczyło, prawda? — Tak, mamo, poza tym tata tu jest, wszystko gra. Lubię moją nową pracę, a obecność Jaxsona ułatwia sprawę. Mój pick-up jest prawie gotowy, więc niedługo powinnam mieć trochę więcej swobody. Na razie jestem właściwie uwiązana w domu, ale to spoko. I tak nie ma tu zbyt wiele do roboty... czekaj chwilę, mamo, ktoś dzwoni na drugiej linii. Zawiesiłam rozmowę i przełączyłam się. Numer nie wyglądał znajomo, ale był lokalny. — Halo? — Halo, czy to Seraphina? — Uhm, tak? Dlaczego ten głos brzmiał znajomo i jednocześnie obco? — Tu Eleanor Sterling, rozmawiałyśmy dzisiaj. — O, dzień dobry. Po cholerę matka Cilliana do mnie dzwoni? Proszę, pani, niech mnie pani o nic nie podpytuje, proszę, proszę, proszę. — Założę się, że zastanawiasz się, dlaczego dzwonię, skoro nawet się nie znamy. Dostałam twój numer od Jaxsona, to taki dobry chłopiec. W każdym razie dzwonię, żeby zaprosić cię osobiście na nasz coroczny piknik z grillem w poniedziałek. Wiem, że to na ostatnią chwilę, ale o tobie dowiedziałam się dopiero dzisiaj, więc nie możesz odmówić. — Nie przyjmę odmowy, poza tym w tym mieście nie ma nic innego do roboty tego dnia. Wszyscy przychodzą na moje małe spotkania, będziesz się świetnie bawić, jedzenie będzie pyszne, towarzystwo miłe; o co więcej można prosić? Poza tym to będzie świetna okazja, żeby poznać żony chłopaków, z którymi pracujesz, więc będzie cudownie. — Widzimy się więc około trzynastej, lubimy zaczynać wcześnie i spędzać tak cały dzień i wieczór. Jeśli potrzebujesz podwózki, nie ma problemu. Z pewnością mogę to dla ciebie zorganizować, więc jesteśmy umówione, tak? — Uh, jasne, w porządku. — Jezu, ta kobieta to walec drogowy. Pospiesznie skończyłam rozmowę, zanim zdążyłaby mnie namówić na bóg wie co, a z jakiegoś nieznanego powodu moje tętno biło nienaturalnie szybko. — Mamo, mogę pogadać z tobą później? — Jasne, kochanie, wszystko dobrze? — Tak, wszystko w porządku, po prostu muszę coś zrobić. Rozłączyłam się z mamą i opadłam na łóżko. Piknik z grillem z ludźmi, i to z tego, co słyszałam, z całą masą ludzi. Nic dziwnego, że moje tętno oszalało. Niezły sposób, żeby rzucić się na głęboką wodę, Sera. No cóż, nie możesz teraz zmienić zdania i obrazić matki szefa, więc czas albo utonąć, albo płynąć. *** ELEANOR *** Ha, mój syn myśli, że może mnie przechytrzyć, powodzenia. Chłopak zawsze był trochę zbyt inteligentny dla własnego dobra, ale nic nie przebije matki na polowaniu na synową i wnuki. Kurczę, Sienna Sterling już ogłosiła, że wypada z gry, skoro ona i Everett próbowali od lat bez skutku, a ona odmawia sztucznego zapłodnienia, a Camilla Sterling ani myśli o ustatkowaniu się. W każdym razie moja przyjaciółka Eva może i jest wariatką, ale zna się na rzeczy. Mój syn miał czelność okłamywać mnie wielokrotnie podczas wczorajszej kolacji, zapłaci za to. „Nie, mamo, nie poznałem dzisiaj żadnej dziewczyny”. Ha, powtarza to kłamstwo od dziesięciu lat, więc zastanawiam się, jakim cudem zapracował na reputację bawidamka, skoro nie spotykał się z dziewczynami. Oczywiście on nie wie, że ja wiem o takich rzeczach, ale kobiety rozmawiają, a niektóre rzeczy, które słyszałam o moim jedynym synku, nie nadają się do powtórzenia w dobrym towarzystwie. W końcu jest synem swojego ojca. Cóż, według Jaxsona ta Seraphina jest młoda latami, ale bardzo bystra, pożyjemy, zobaczymy. Przez telefon brzmiała jak ucieleśnienie słodyczy i mam nadzieję, że nie zawiodę się, gdy w końcu się spotkamy. *** SERA *** Następnego dnia poszłam do pracy, zastanawiając się, czy jego mama wspomniała mu coś o zaproszeniu. Całą noc wierciłam się jak szalona, myśląc o rzeczach, które od dłuższego czasu nie przechodziły mi przez myśl, na przykład o tym, w co powinnam się ubrać. Na samą myśl dostawałam gęsiej skórki. Minęło sporo czasu, odkąd nosiłam cokolwiek innego niż wór na kartofle, moją tarczę ochronną. Zaczynam zdawać sobie sprawę, że to głupie. W głowie to wiem, ale problemem jest przekonanie reszty mnie, żeby się z tym pogodziła. No cóż, jak przyjdzie co do czego, zawsze mogę założyć jedną ze starych flanelowych koszul taty i jakieś dresy. Klasa, Sera. Cóż, jeśli moim największym problemem było to, w co się ubrać, to powiedziałabym, że robię postępy. Kilka miesięcy temu sama myśl o przebywaniu w miejscu publicznym w otoczeniu tych wszystkich ludzi wprawiłaby mnie w szok. Usłyszałam głosy dochodzące z pokoju gier. To było pomieszczenie, w którym chłopaki przesiadywali, jedli albo grali w bilard i gry wideo w wolnym czasie. Był tam nawet kącik dla dzieci, a kiedy zapytałam o to Cilliana, odpowiedział mi w swój szorstki sposób: „laski mają czasem coś do załatwienia, więc ich starzy przyprowadzają dzieciaki, a my pilnujemy ich na zmianę”. Poszłam do pokoju zobaczyć, co się dzieje, skoro skończyłam poranną pracę i nudziłam się niemiłosiernie. Kiedy się nudzę, pakuję się w kłopoty. Mężczyźni mieli coś w rodzaju narady, na to wyglądało, bo byli tu wszyscy. Cillian stał przed nimi, wydając polecenia dotyczące nadchodzącej imprezy motocyklowej. Sposób, w jaki stał z ramionami skrzyżowanymi na umięśnionej piersi i szeroko rozstawionymi nogami, patrząc na swoich ludzi jak król na poddanych, coś ze mną zrobił. Może to brzmi dziwnie, ale chciałam paść mu do stóp. Nigdy w życiu nie widziałam piękniejszej istoty ludzkiej. Szkoda, że zjadłby mnie na śniadanie i poszedł dalej. Mężczyźni tacy jak on nie zakochują się w dziewczynach takich jak ja, gdyby tylko. Skierował na mnie to przenikliwe zielone spojrzenie, jakby wyczuł moje przyglądanie się, mój wewnętrzny niepokój. Jego oczy przesunęły się w górę i w dół mojego ciała, po czym znów spoczęły na moich oczach. — Coś ci chodzi po głowie, Vance? Pisk, właśnie zmoczyłam majtki. Powinnam zacząć go nimi obciążać. Dziewczyna może zużyć tylko określoną liczbę majtek, zanim jej zabraknie. — No więc! Rzadko się odzywa, ale z pewnością potrafi przekazać, o co mu chodzi. Myślę, że jedno z jego twardych spojrzeń jest gorsze niż krzyk. — Wracam do pracy, proszę pana. O szlag, przypomniałam sobie o tym „panu” za późno, pędząc prosto do biura. Słyszałam cichy pomruk jego głosu, gdy kontynuował rozmowę z ludźmi, zanim rozległ się odgłos kroków wracających do warsztatu. Niedługo potem drzwi się otworzyły i wszedł wiadomo kto. Pracuję tutaj, zabierz te swoje seksowne oczy i tyłek, który chce się ugryźć, dalej korytarzem, bardzo dziękuję. — O czym teraz myślisz? — Uh... słucham? Nienawidzę tego głupiego koka. Gdybym nosiła rozpuszczone włosy, mogłabym się za nimi schować, ale przy włosach tak spiętych do tyłu widział, jak się rumienię. — Znowu się rumienisz. Czy sprawiam, że jesteś nerwowa, czy co? Kręciłam głową, zanim skończył, a dlaczego? Właśnie zdałam sobie sprawę, że wcale nie sprawia, iż jestem nerwowa, a wręcz przeciwnie, całe to miejsce sprawiało, że czułam się bezpiecznie. Nie miałam wątpliwości, że to dlatego, że on tu jest. Dziwne. Zabawne, nawet o tym nie pomyślałam do tej pory, ale mój tata i Jaxson byli jedynymi mężczyznami, w których towarzystwie byłam w stanie spędzić jakikolwiek czas bez wpadania w panikę. Ta myśl sprawiła, że się uśmiechnęłam. Może, tylko może, dochodziłam do siebie. *** CILL *** Z czego ona się teraz, do cholery, śmieje? Myślę, że Jaxson wcisnął mi bubla, po prostu nie mogę rozgryźć, o co tu, do diabła, chodzi. Kiedy nie rumieni się jak średniowieczna dziewica, to albo na kogoś naskakuje, albo uśmiecha się bez żadnego cholernego powodu. — Próbujesz doprowadzić mnie do szału? — Nie, proszę pana... uh... uhm... nie. Znowu pokręciła głową. — Zacznę zliczać te „proszę pana” i zachowam je do przyszłej spłaty. Czy było coś, czego potrzebowałaś wcześniej? — Nie... echem... nie, nic. To jakaś dziwna sztuka, a teraz jej głos brzmiał, jakby się dusiła. Gdzie, do kurwy, jest Jaxson, skopię mu tyłek. Ta jego „mała siostrzyczka” doprowadzała mnie do szału, a do tego sprawiała, że nie spałem całą noc, zastanawiając się nad nią; co jest, kurwa, to nie w moim stylu. Poza tym nie mam czasu na jakiś mały, więdnący kwiatuszek z zaburzeniem osobowości wielokrotnej czy czymkolwiek innym. — Co się dzieje między tobą a Jaxsonem? Naprawdę gładko, Sterling, może po prostu zaciągnij ją za włosy do swojej jaskini. — Jaxsonem, ale co? Dobrze, nie wydawało się, żeby wyczuła nutę wkurzenia w moim głosie. Jednym z powodów, dla których nie spałem całą noc, była ta mała scenka, której byłem świadkiem między tą dwójką wczoraj. — Nieważne, jestem w warsztacie. — Odwróciłem się i wyszedłem, zanim zrobię z siebie jeszcze większego idiotę. Nie wiem, dlaczego tak na mnie działała, nawet nie była w moim typie. Poza tymi jej oczami tak naprawdę niczym się nie wyróżniała, a włosy nosiła jak jakaś staroświecka nauczycielka. Jej ubrania nie miały w sobie nic z atrakcyjności i była kopnięta. Niezbyt nęcąca kombinacja, więc dlaczego, do kurwy, była jedyną rzeczą, o której mogłem myśleć przez ostatnie dwadzieścia cztery godziny? Pieprzony Jaxson. Zamiast iść do warsztatu, postanowiłem pojechać na przejażdżkę i przewietrzyć głowę. Nie było sensu tu zostawać, gdy ona była tak blisko, i tak bym nic nie zrobił.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5: SERA – Indygowy ogień | Czytaj powieści online na beletrystyka