Kolacja u starych na powitanie Talii Vance, cholera. Aniołek była podekscytowana i rozgadana, kiedy wróciłem do domu – dwie godziny przed fajrantem, bo jestem żałosnym mięczakiem, którego kobieta ma na własność. Przylgnęła do mnie, gdy tylko przekroczyłem próg, jakby wcale nie była nieposłuszna przez cały dzień.
"Ile mamy czasu?"
"Kilka godzin, dlaczego?" Nie odpowiedziałem, tylko wziąłem ją za rę
















