Indygowy ogień

Indygowy ogień

Autor: Emilyyyyy

Rozdział 6: STERLING
Autor: Emilyyyyy
18 cze 2026
Nie było mnie około godziny, zanim poczułem, że powrót jest bezpieczny. Podczas nieobecności trochę pomyślałem i zdałem sobie sprawę, że częścią mojego problemu była ta głupia przepowiednia Evy, która nie miała sensu, bo i tak nie wierzę w takie bzdury. Więc tak naprawdę nie było mowy o żadnym rozkwitającym zauroczeniu czy czymś w tym rodzaju, po prostu siła sugestii, jak sądzę. Skręciłem za róg i prawie dostałem ataku serca. Stała na siedzeniu motoru wyścigowego, trzymając się kierownicy, podczas gdy Syndykat Sterlinga stał wokół i się jej przyglądał. Nie biegłem, nie krzyczałem ani nie wykonywałem żadnych gwałtownych ruchów. Nie chciałem jej przestraszyć i sprawić, by spadła. Przerzuciła się nad kierownicą i wróciła na siedzenie do pozycji siedzącej. Wtedy ruszyłem naprzód, a przynajmniej wtedy, gdy moje nogi w końcu zaczęły działać. Syndykat Sterlinga gwizdał i klaskał, podczas gdy ona szczerzyła się w największym, kurwa, uśmiechu, jaki kiedykolwiek widziałem na jej twarzy pod kaskiem. Wszyscy ucichli, gdy zobaczyli, że nadchodzę, a niektórzy z mężczyzn zaczęli się rozchodzić. — Złaź. — Zeszła z motocykla, zdjęła kask i włożyła go pod ramię. Miała spuszczoną głowę, bez wątpienia przygryzając wargę. Byłem pewien, że spodziewa się mojego ataku i choć taki był mój pierwszy odruch, nie zamierzałem odbierać jej tej radości ani zawstydzać jej przed ludźmi. — Dobra robota. — Kurwa, uśmiech na jej twarzy, gdy podniosła głowę, mógłby rywalizować ze słońcem pod względem jasności. — Czy wy, klauni, nie macie lepszych rzeczy do roboty? — zwróciłem się do ludzi, którzy byli na tyle odważni, by zostać. — Tak, szefie. — Szczerzyli się, odchodząc i prawiąc Serze dalsze komplementy. — Chodź ze mną. — Odwróciłem się i skierowałem do biura, a Sera za mną trajkotała jak sroka. Trzymałem się w garści, dopóki nie dotarliśmy do biura. Otworzyłem drzwi i poczekałem, aż wejdzie pierwsza, po czym zamykając je, przycisnąłem ją do nich. — Jeśli jeszcze raz wywiniesz taki numer, to ci złoję tę twoją małą dupę, słyszysz? — Co... ja... ty, ale przecież powiedziałeś... — Wiem, co powiedziałem, to był ładny popis, ale nie dla ciebie. — Ale dlaczego? Nic nie mówisz, kiedy chłopaki to robią. Jak miałem jej to wyjaśnić, skoro sam nie potrafiłem tego pojąć? Wiedziałem tylko, że na myśl o tym, że mogłaby stać się jej krzywda, krew ścinała mi się w żyłach. — Jestem naprawdę ostrożna, Cillian, obiecuję, nie musisz się martwić, i zobacz, mam na sobie cały sprzęt ochronny. Pokazała mi ochraniacze na ramiona i kolana, które miała nałożone na kolejny gówniany garnitur. Wydawała się taka, kurwa, szczęśliwa, zupełnie inna niż ta jej zwykła, wycofana wersja. Jak mógłbym jej to odebrać? — Czy nie ma czegoś innego, co lubisz równie mocno, czegoś bezpieczniejszego? Ulegałem, ale jak mogłem zgasić to światło w jej oczach? — Nie, niezbyt. Znowu ten cichy, dziewczęcy głos. Przyglądałem jej się przez chwilę. Wyglądało na to, że dzieciak ma bardzo niewiele rzeczy, które dają jej szczęście, więc nie byłoby w porządku odbierać jej i tego, ale do cholery, nie mogła sobie znaleźć bezpieczniejszego hobby? „A co cię to obchodzi, Sterling? Myślałem, że nie jesteś zainteresowany!” Ignorowałem irytujący głos w głowie, patrząc na nią. — Dobra, umówmy się. Jeśli chcesz robić te popisy, to będziesz musiała poczekać, aż tam będę, żeby upewnić się, że jesteś bezpieczna, okej? — Nie chcę cię odrywać od twoich spraw, będę ostrożna, obiecuję. — Nie chciała spojrzeć mi w oczy, rumieniąc się. Cholera, ta dziewczyna była niesamowicie nieśmiała. — Bierzesz to albo nie, Seraphina. Albo ja tam jestem, albo tego nie robisz. — Dobra, będę to robić tylko wtedy, gdy ty będziesz. Rzeczywiście wydęła wargi i było to cholernie urocze. Chyba ta przejażdżka była stratą czasu, bo ona znów zadomowiła się w samym centrum moich myśli. *** CILL *** Reszta popołudnia minęła bez żadnych popisów mojej małej kaskaderki, a ja trzymałem się od niej z daleka tak bardzo, jak to możliwe, bo po prostu mąciła mi w głowie. Miałem ochotę poobijać głowy niektórym chłopakom za to, że pozwolili jej na takie bzdury, ale to wywołałoby tylko mnóstwo pytań. A ponieważ nie było tu realnego podziału na szefa i podwładnych, te wścibskie gnojki nie zastanawiałyby się dwa razy, zanim wsadziłyby nos w moje cholerne sprawy. Nie dajcie się nikomu zwieść, że tylko kobiety to robią, faceci to plotkarskie mendy. Jedyne, czego mi brakowało, to żeby zwęszyli, że kręcę się wokół tej „latającej zakonnicy”, a wtedy moje życie stałoby się piekłem. Wciąż jeszcze nie dopadłem Jaxsona, żeby nagadać mu do słuchu, ale wkrótce się za to zabiorę. Gdy nadszedł czas fajrantu, ulotniłem się. Zdecydowanie nie potrzebowałem powtórki z wczorajszego małego interludium między tą dwójką, mała siostrzyczka, jasne, kurwa. Następne parę dni upłynęło bez wydarzeń, dzięki Bogu. Trzymałem się z dala od biura tak bardzo, jak to możliwe, i nikt nic nie podejrzewał, bo byliśmy po uszy w motocyklach. Beaumont, gdy już podjął decyzję, okazał się facetem konkretnym. Zamówił już dziesięć maszyn, a to był dopiero wierzchołek góry lodowej, więc nikt nie dziwił się, że spędzam więcej czasu w warsztacie, a mniej w biurze. Jakby tego było mało, że ona ciągle siedziała mi w głowie, moja matka coś knuła i za nic nie mogłem rozgryźć, co to może być. W każdym razie to nie byłby pierwszy raz, kiedy zachowywała się podejrzanie, ale zazwyczaj miałbym jakąś wskazówkę, bo nie potrafiła utrzymać tajemnicy za nic w świecie. Tym razem nic, tylko była cała przesłodzona i uśmiechnięta przez cały cholerny czas, a to mnie przerażało najbardziej. Odpowiedź taty brzmiała, że ona i jej stado kwok muszą planować komuś życie. Tak właśnie myśli, że ona i to jej stado kwok — jak je nazywa — spędzają czas. Lepiej niech ona go nie usłyszy, bo będzie miał przejechane. Mama traktuje swoje kluby książki / sesje gospodyń poważnie. Tu i tam widywałem Vance w kolejnym z jej koszmarnych strojów. Serio, każdy był gorszy od poprzedniego, o ile to w ogóle możliwe. Piątkowy był w kolorze rzygowatej zieleni, nie żartuję. Chciałem coś powiedzieć, ale się powstrzymałem. Chłopaki, z jakiegoś dziwnego powodu, oszczędzali ją w żartach. Zazwyczaj moi ludzie obgryźliby jej kości jak kondory padlinę, ale teraz nic. Pewnie przez Wildera. Dotrwałem do weekendu w pełni zmysłów, ale niewidzenie jej w sobotę i niedzielę było upierdliwe. Cholernie brakowało mi naszych małych potyczek i to mnie wkurzało. Znałem ją dopiero tydzień, więc dlaczego zajmowała tyle miejsca w mojej głowie? Poza tym, że zastanawiałem się, jaki to szalony plan wymyśli, przez który skręci sobie kark. *** Dzień grilla. Oczywiście mama sprawia, że tata i ja biegamy jak szaleni, załatwiając jej rzeczy na ostatnią chwilę. Myślę, że wykupiliśmy każdy dostępny worek lodu w Havenridge. — Cillian, nie zamierzasz iść się przygotować na grilla? — Mamo, serio? Właśnie skończyłem załatwiać jakieś pięćdziesiąt spraw na ostatnią chwilę, więc czy mogę, proszę, złapać oddech, zanim będę musiał wrócić na ten upał? — Współczuję twojemu cierpieniu, synu, ale nie mamy dzisiaj czasu na twoje fochy, migiem. Wszyscy zaraz tu będą. Nie chcesz być cały spocony i zrzędliwy, kiedy przyjdą twoi przyjaciele, prawda? — Jezu, mamo, oni nie mają dwunastu lat. — Nie kłóć się z matką i idź się ubrać. Poczujesz się lepiej, jak to zrobisz. Jaki był sens kłótni? Odwróciłem się i skierowałem do drzwi. W drodze powrotnej do siebie zdałem sobie sprawę, że nie myślałem o Serze od kilku godzin. Może dlatego, że czułem się winny, iż jej nie zaprosiłem. W końcu wszyscy inni z warsztatu tam będą, więc nie było powodu, by jej nie zapraszać. Zastanawiałem się, co dzisiaj porabia, skoro całe miasto będzie na podwórku moich rodziców, i poczucie winy się nasiliło. No cóż, teraz i tak było już za późno. Wziąłem prysznic, wrzuciłem na siebie dżinsy i jeden z moich T-shirtów, odsłaniając ramiona i tatuaże. Jedno przeczesanie dłonią włosów wystarczyło, bo i tak nigdy nie zostawały tak, jak je ułożyłem, niech żyją własnym życiem. Impreza nie była jeszcze w pełnym rozkwicie, kiedy wróciłem, ale wszystko było na dobrej drodze, a zapach grillowanego mięsa unosił się w powietrzu wraz z dźwiękami śmiechu i rozmów. Uwielbiałem to, moi przyjaciele i rodzina razem, dobrze się bawiąc. Teraz potrzebowałem tylko zimnego piwa i chłodnego miejsca do siedzenia, zanim mama znowu zacznie mnie gonić do roboty. Znalazłem Jaxsona i kilku chłopaków w kółku, gadających o robocie. — Czy wy, świry, nie wiecie, jak się zrelaksować i odpuścić? To impreza, zostawcie pracę w spokoju. — Bracie, ten projekt, który zrobiłeś dla motoru wyścigowego Beaumonta, jest zabójczy, to zmiecie wszystko inne z powierzchni ziemi. — Znajdź sobie dziewczynę, stary, myślałem, że masz jakąś randkę na dzisiaj? — Dziewczyny gdzieś ją zaciągnęły, jakieś dziesięć minut temu. — Pewnie robią ceremonię inicjacji i uczą ją, jak dojechać Jaxsona. — Zamknij się, Pierce. — Jaxson trącił go łokciem, podczas gdy większość ekipy, oprócz Jaxsona, zaczęła się rozchodzić w poszukiwaniu swoich kobiet. Wskoczyłem na jeden ze stołów piknikowych, które mama rozstawiła, i rozejrzałem się po tych wszystkich pięknych ludziach. Moje oczy coś wychwyciły... coś nowego! — Kto to, kurwa, jest? — Kto? — Jaxson rozejrzał się, jakby nie widział tej niesamowicie seksownej kobiety naprzeciwko nas. Stała tyłem, ale jeśli jej przód wyglądał choć w połowie tak dobrze jak tył, to kurwa. Jej tyłek sprawiał, że ciekła ślinka, był jędrny, wysoko uniesiony, okrągły i... szlag, stanął mi, a już nie wspomnę o włosach, były dzikie, gęste i cholernie wspaniałe, opadały jej na górną część pośladków. — Chryste, kto to jest? — Znając moje szczęście, pewnie była tu z jakimś niewartym jej palantem. — Ale kto, stary? — Ta przyjaciółka Camilli Sterling. — Wskazałem piwem miejsce, gdzie moja siostra rozmawiała z tą laską. Jaxson odwrócił się w stronę mojej małej siostrzyczki. — Kto, Sera? W tym momencie ona się odwróciła, a mój pieprzony świat zawirował. Pieprzona Eva i jej pieprzone fusy z herbaty.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6: STERLING – Indygowy ogień | Czytaj powieści online na beletrystyka