Podniosłem wzrok na Serafinę, ale ona była całkowicie pochłonięta moją opowieścią. Pochylała się do przodu, zaciskając dłonie na kocu. Spojrzałem z powrotem w dół i kontynuowałem.
— Jej ojciec w zasadzie zamknął ją w ich posiadłości aż do naszego ślubu, który miał się odbyć za sześć miesięcy. Dwa miesiące później pojawiła się na tym samym progu, posiniaczona i zapłakana. Błagała mnie, bym pozwolił















