Wróciliśmy w dobrym czasie, nawet bez maniakalnej jazdy Arkadiego, po czym oboje wjechaliśmy do apartamentu. Położyłam palec na czytniku i pozwoliłam mu się zeskanować, zanim drzwi się odblokowały. Zostawiając je otwarte dla Levka, rzuciłam kurtkę na blat i zrzuciłam buty.
– Serafino...
– Wezmę prysznic, a potem zrobię kolację.
Zniknęłam w swoim pokoju, rzucając rysunki na łóżko, po czym zatrzasnę















