Około szóstej rano, wjeżdżając do miasta, trafiliśmy na poranne godziny szczytu. Zgodnie z moimi przewidywaniami, czekali, aż wjedziemy do miasta, dlatego musiałam wybrać szaloną trasę przez centrum. Leonid zasnął i nie budził się od mniej więcej drugiej w nocy. Byłam wykończona, ale ogon u wlotu do miasta wtłoczył we mnie dawkę adrenaliny.
Jednak teraz, gdy przemierzałam pustą przestrzeń między m















