Miłosierdzie diabła

Miłosierdzie diabła

Autor: Emilyyyyy

Opcja
Autor: Emilyyyyy
12 cze 2026
— Obudź się, Maksim. Nie spóźniłem się aż tak bardzo — Kirill wszedł do środka, zamykając za sobą drzwi. Kręcąc głową, otworzyłem oczy i patrzyłem, jak siada na sofie po drugiej stronie pokoju. Jegor oczywiście siedział za biurkiem, z palcami splotniętymi i łokciami opartymi o ciemny mahoń. — A więc w tej chwili w naszej sypialni gościnnej przebywa włoska księżniczka. Sprecyzowałem jego stwierdzenie: — Niechciana włoska księżniczka. Kirill parsknął. — Martwa księżniczka. Jegor nie zaszczycił żadnego z nas spojrzeniem. — Nie zamierzam toczyć wojny z Włochami. Hiszpanie siedzą nam na karku i z tego, co rozumiem, trzymają stronę Włochów. Nasze porozumienie z Kolumbijczykami nie wystarczy, by dotrzymali słowa. Przynajmniej dopóki Danil i Raquel oficjalnie się nie pobiorą. Wszyscy mruknęliśmy potakująco. Leonid podniósł wzrok znad komputera. — Więc weźmiemy nieoznakowany samochód, wyrzucimy ją na terytorium Włochów i niech sami zajmą się swoją księżniczką. — Zabiją ją — Kirill patrzył na mnie, gdy to mówił. Jegor również mnie obserwował. — Nie zgadzasz się, Brat? Zacisnąłem usta w wąską linię. — To nie tak, że się nie zgadzam. Tak samo jak ty, nie chcę wojny z Włochami. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Ale oddawanie tej swołoczy tego, czego chce, po prostu mi nie leży. Leonid zachichotał. — Cóż, to prawda. To bydlak, a wydanie jej wydaje się zmarnowaną okazją. Ale powtarzam, jeśli chcemy uniknąć wojny… To był moment, w którym biłem się z myślami przez całą noc. Nie było realnego rozwiązania tego problemu. Wszystko kończyło się jej śmiercią lub wojną z Włochami. Myślałem o tym tak intensywnie, że aż mi się przyśniła. Jej czarne oczy przewiercały mnie na wylot. Była w stanie mnie przejrzeć, odczytać, zniszczyć, podczas gdy ja w odpowiedzi nie widziałem nic. To było, delikatnie mówiąc, niepokojące. — Chyba że… Ożywiłem się na dźwięk głosu Jegora, który oparł się wygodnie w fotelu. Uniósł stopę, opierając ją na drugim kolanie, i drugą ręką potarł brodę. Jego żona ją uwielbiała, ale między braćmi było tajemnicą poliszynela, że nienawidził zarostu. Byliśmy zaskoczeni, że żonie udało się go do tego zmusić. Była jak żywioł, a ja z satysfakcją obserwowałem, jak rzuca go na kolana na początku ich małżeństwa. Widziałem, jak w jego głowie obracają się trybiki. Jegor rozważał każdy kąt, każdy scenariusz, jaki przyszedł mu do głowy, zanim uznał go za godny wypowiedzenia na głos. Po kilku minutach jego wzrok ponownie spoczął na mnie. — Jesteś pewien, że chcesz uratować zajczika? Wiedział, że to ja chcę ją ocalić. Moim braciom nie przeszkadzało wydanie jej. Nie widzieli tej złamanej dziewczynki na podłodze celi. Nie słyszeli pustki w jej słowach, gdy sama siebie oceniała. Patrząc na nich teraz, wiedziałem też, że nie czują tej nicości, która biła z jej oczu. Tak, chciałem ją uratować. Nie tylko przed ojcem, ale przed cieniami, które do niej przylgnęły. Byłem specjalistą od naprawiania rzeczy. To wychodziło mi najlepiej; zarówno w bratwie, jak i w prywatnym życiu. Złamani ludzie byli moją specjalnością, a współczucie brało we mnie górę nad wszystkim innym. Nie pomagał też fakt, że przypominała mi Ninę i to, że zawiodłem ją tak samo, jak zawiodłem Arkadija. — Jeśli nie narazi to rodziny. Choć bardzo chciałem jej pomóc, zeszłej nocy powiedziałem Kseni prawdę. Nie naraziłbym naszej rodziny na niebezpieczeństwo. I tak zrobiłem już wystarczająco dużo, sprowadzając ją do naszego domu. — Mógłbyś się z nią ożenić. W całym pokoju zamarło powietrze. Leonid podniósł wzrok znad komputera z otwartymi ustami. Kirill miał podobną minę, ale w jego spojrzeniu czaiła się nuta obrzydzenia. — Ona ma dziewiętnaście lat. Maksim w przyszłym roku kończy czterdzieści. Dwadzieścia lat różnicy? Jegor, to obłęd. Nie możesz mówić poważnie. Jegor wzruszył ramionami. — To nie pierwszy raz. Fernando miał siedemdziesiątkę, kiedy ożenił się z tą trzydziestolatką. Leonid parsknął śmiechem. — To była zwykła suka lecąca na kasę. — Zgadza się, ale wiemy, że ta księżniczka taka nie jest. To nie tylko ocaliłoby jej życie, ale powiązałoby nas małżeństwem z Włochami. To byłby policzek dla Cesare. Nagle pojawiłoby się pokrewieństwo z nami, które inne rodziny uznałyby za więzy krwi. Nawet jeśli on się nie zgodzi i będzie chciał zabić córkę, inne rodziny mu na to nie pozwolą. Zwłaszcza jeśli wejdzie do naszej rodziny. Jegor nie był w błędzie. To była realna okazja, by dopiec swołoczy, wykorzystując sytuację i rzucając Włochów na kolana. Widok ich na kolanach przed nami był czymś, czego pragnęliśmy jeszcze przed czasami naszego ojca. Z całego rodzeństwa tylko ja byłem nieżonaty i nie miałem pragnienia się żenić ani mieć dzieci. Pracowałem dla rodziny i dla naszych firm. Dawno temu kochałem kobietę, ale złamała mi serce, a ja z trudnością dochodziłem do siebie. Zanim poszedłem naprzód, a ból stał się jedynie blizną na sercu, byłem już zbyt przywiązany do swoich zwyczajów, by myśleć o otwarciu się na kogoś innego. Nigdy nie było potrzeby, bym się żenił, ani dla mnie, ani dla bratwy. Więc tego nie zrobiłem. Poza tym byłem o dwadzieścia lat starszy od niej. Była młoda, miała całe życie przed sobą… Moje myśli zazgrzytały, gdy znów zobaczyłem jej oczy w swojej wyobraźni. Wcale nie miała życia przed sobą. Była martwa, jak tylko przekroczy próg tego domu. Do diabła, mogła być martwa nawet wewnątrz tego domu. Równie łatwo mogliśmy pozbyć się jej ciała, jak i żywej osoby. Młodość i tak została jej już odebrana. Ksenia wspomniała o trzech aborcjach. Rodzina, która nie tylko jej nie chroniła, ale wyrządziła największe krzywdy – sama myśl o tym była obrzydliwa. Nie zostało z niej nic poza, być może, tą jedną myślą o wpakowaniu kuli między oczy ojca. Serafina nie miała nic i nikogo. Małżeństwo ze mną oferowało jej ochronę i bezpieczne miejsce, o ile kiedykolwiek uwierzyłaby, że jej nie skrzywdzę. Pomagał też fakt, że jej ojciec byłby wściekły z powodu tego powiązania z nami. — Nie możesz poważnie o tym myśleć, Maksim. Słuchaj, nie chcę cię nazywać zboczeńcem, ale jeśli chcesz kogoś młodego, możemy kogoś znaleźć w klubach… — Leonid patrzył na mnie z niedowierzaniem i szokiem. — Czy pozwolisz, że najpierw z nią porozmawiam, Wor? — zwróciłem się do Jegora jako głowy rodziny. Nie dla siebie, ale ze względu na braci. Skoro Jegor wyraził swoją opinię, oznaczało to, że uważa, iż może to przynieść korzyść rodzinie. Sam miałem obiekcje, dotyczące tego, że nigdy nie będę w stanie jej pokochać i poczucia, że ją uwiężę. Ale jeśli z nią porozmawiam, zapytam o zdanie, będę się z tym czuł lepiej. Jegor skinął głową. — Masz czas do końca dnia. Jeśli nie dojdziesz do konkluzji, zdecydujemy, czy wyrzucić ją żywą czy martwą do rowu na granicy naszych terytoriów. Wstając, słyszałem, jak bracia kłócą się z Jegorem o całą tę sytuację, ale ich nie słuchałem. Im trudniej było zrozumieć, że jako Worowi ślubowaliśmy mu wierność. Przysięgaliśmy mu jako naszemu liderowi i zwierzchnikowi. Byliśmy rodziną i braćmi krwi, ale Jegor zawsze będzie nad nami. Zawsze będzie mógł zażądać, byśmy klęknęli, a my będziemy musieli się ugiąć. Kłócenie się z nim było stratą czasu, której nie zamierzałem kontynuować. Gdyby kazał mi się z nią ożenić w tej samej chwili, zgodziłbym się bez wahania. Choć mogło to przynieść nam korzyść, w umyśle Jegora nie było to na tyle oczywiste, by uznać to za pewnik. To dawało mi trochę pola manewru, by porozmawiać z Serafiną. Ksenia siedziała z nią, gdy wszedłem. Rozmawiały cicho, ale brzmiało to tak, jakby plotkowały o nieistotnych rzeczach, jak moda czy magazyny. Moja siostra wstała, a Serafina napotkała mój wzrok. Jej twarz wyglądała lepiej. Była mniej opuchnięta i oba oczy miała już otwarte. Wciąż była mocno posiniaczona, ale nie miałem już ochoty wzdrygać się za każdym razem, gdy na nią patrzyłem. Myślałem, że może chwila rozmowy o głupich dziewczęcych sprawach przywróci jakiś blask w jej oczach, ale tak się nie stało. Były tak samo matowe, pozbawione emocji i puste jak wcześniej. To było przeklęte lustrzane odbicie mojego snu. — Muszę porozmawiać z panną Moretti. Sam na sam — dodałem to ostatnie, gdy moja siostra zaczęła otwierać usta. Była zbyt łatwa do odczytania. Prychnęła, przesunęła dłonią po nodze Serafiny, a potem rzuciła mi wściekłe spojrzenie, wychodząc. Drzwi trzasnęły, a ja pokręciłem głową.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Opcja – Miłosierdzie diabła | Czytaj powieści online na beletrystyka