Pierwsza sukienka, którą założyła mi Inessa, już stanowiła poprawę. Była czarna i wykonana z satyny. Miała fason w kształcie litery A, odkryte ramiona i rozcięcie na nodze tak wysokie, że musiałabym pilnować, żeby nie pokazać nikomu zbyt wiele. Z tyłu znajdowało się głębokie wycięcie, a Inessa pomogła mi ją dopasować, by leżała nieco lepiej. Rozsunęłam kotarę, wyszłam na zewnątrz i po raz pierwszy















