Stałam, wpatrując się w dal. Wzrok już mi się zamazał, bo nie potrafiłam zmusić się do bycia obecną. Cały syndykat przybył na pogrzeb Arkadija. Moim punktem krytycznym był cichy szloch Lewki, który stał kilka szeregów dalej. Killian był tuż obok mnie, ale pełnił służbę. Mimo to, po jego twarzy również płynęły łzy. Maksim i pozostali stali kilka rzędów przed nami, najbliższa rodzina na samym przodz















