Spojrzałam na niego, a on skinął głową w stronę drzwi wejściowych, poruszając brwiami.
– Hmm… to było… jak ona miała na imię… zaczynało się na A, prawda?
– Awdotia, tak. Właśnie weszła. I musimy odebrać twoją kartę. – Jego uśmiech stał się szerszy. – Masz ochotę na małe przedstawienie?
Przewracając oczami, pokręciłam głową. – Nie jestem tu po to, żeby robić sceny, Vas. Musimy tylko odebrać kartę.















