To pytanie zawisło w ciężkim, duszącym powietrzu gabinetu. Declan jedynie prychnął, krzyżując mocniej ramiona na klatce piersiowej, a jego postawa emanowała nieustępliwą arogancją.
– Po prostu zrobiłaby dokładnie to samo, co ja – oznajmił gładko Declan, całkowicie zrzucając z siebie jakiekolwiek resztki poczucia winy z powodu cierpienia Maeve. – Odrzuciłaby go.
Vaughn zmrużył oczy. – A jesteś pew














