Charmine weszła do Willi Fiołkowej, wciąż mając na sobie męską koszulę. Nie potrafiła odpędzić od siebie wspomnienia incydentu, który wciąż odtwarzał się w jej głowie, ani uspokoić płonących policzków. Anthony nie był jej ideałem mężczyzny, ale nie mogła zaprzeczyć, że jego muskulatura była dość zniewalająca, zwłaszcza ten brzuch, tak jędrny i twardy…
Pogrążona w myślach, nie zauważyła zbliżającej
