logo

beletrystyka

Ostrzeżenie: Moja mama to dzikus!

Ostrzeżenie: Moja mama to dzikus!

Autor: Anya Moreau

Rozdział 4
Autor: Anya Moreau
14 sty 2026
Świętowanie stopniowo dobiegało końca, a w ogrodzie pozostali jedynie członkowie rodziny Jordanów. Zmęczony dzisiejszymi uroczystościami Senior Jordan postanowił udać się do swojego pokoju na spoczynek. Jednak w chwili, gdy Senior Jordan wyszedł, Joey Young zwróciła swoje pełne nienawiści oczy na Charmine. – Jesteś złym i okrutnym adoptowanym dzieckiem – warknęła. – Tiffany chroniła cię, odkąd byłaś mała, i bardzo cię kochała. Jak mogłaś jej to zrobić?! – Nic nie zrobiłam. Czy to ja kazałam jej kupić fałszywy meteoryt? – padła nonszalancka odpowiedź Charmine, która nie dała się zastraszyć. To tylko podsyciło gniew Joey. – Została oszukana, a ty nawet nie raczyłaś jej ostrzec? Upokorzyłaś ją przy wszystkich! Czy tak traktujesz swoją siostrę?! – Niech ktoś ją wyprowadzi. Rodzina Jordanów nie może zaakceptować takiej osoby! – warknął do swoich ludzi Adam Jordan, głowa rodu. Kilku ochroniarzy wystąpiło naprzód, gotowych, by ją wywlec. Charmine jedynie wzruszyła ramionami, strącając ich ręce, i chłodno poprawiła kurtkę. – Nie trzeba. Sama wyjdę. I tak nie zamierzała zostać w rezydencji. – Charmine, gdzie indziej możesz się zatrzymać? Mama i Tata nie będą długo źli, więc po prostu ich przeproś, dobrze? Serce mi pęknie, jeśli wylądujesz na ulicy… – Tiffany zmarszczyła brwi. Oczywiście nie miała „złamanego serca”; wręcz przeciwnie. – Nie trzeba. Właściwie kupiłam kompleks willi, jakieś dwadzieścia kwartałów domów. Jestem dość zajęta zbieraniem czynszów. – Z lekkim uśmiechem Charmine wyciągnęła kilkaset kompletów kluczy i szybko się odwróciła. Dźwięk brzęczących kluczy towarzyszył każdemu jej krokowi. Wszyscy gapili się z oczami szerokimi jak spodki. Kupiła tyle nieruchomości! Skąd wzięła pieniądze? Jak adoptowane dziecko zdobyło taką fortunę? Charmine podeszła wtedy do Tiffany i stanęła obok niej, ramię w ramię. – Ej, oszustko, lepiej się przygotuj – powiedziała ściszonym głosem, choć ostrzeżenie w jej tonie było więcej niż wyczuwalne. – Teraz, gdy wróciłam, odbiorę to, co moje. A ci, którzy mnie wcześniej skrzywdzili? Lepiej niech wybiorą sobie boga i zaczną się modlić. Choć na jej twarzy widniał niegroźny uśmiech, „uśmiech” Charmine przypominał potworną piranię w ciemności; był śmiertelnie niebezpieczny. Tiffany stała się blada jak ściana, a jej nogi zrobiły się miękkie. Była przerażona. Charmine, która kiedyś była cicha i nieśmiała, zmieniła się w kobietę o tak potężnej aurze. Charmine kontynuowała marsz do wyjścia, dumna z siebie. [Opuściła rezydencję!] Charmine założyła kask i odjechała na swoim motocyklu. To nie był odpowiedni czas na oficjalny powrót. Nawet gdyby została, wszyscy dręczyliby ją za bycie „adoptowanym dzieckiem”, z wyjątkiem Dziadka. W końcu Charmine wróciła dla zemsty, a nie po to, by ją źle traktowano. Dzień, w którym dokona oficjalnego powrotu, będzie masowym świętem, witanym przez wszystkich. Lśniący motocykl pędził z Burlington City do willi. Niedługo potem zadzwonił jej telefon. Zatrzymując się na poboczu, odebrała. Usłyszała sapanie po drugiej stronie, zanim osoba się odezwała: – Panno Jordan, dlaczego nie dała nam Pani znać o powrocie? Moglibyśmy zorganizować transport. Mój szef przygotował dla Pani pięciogwiazdkową willę... – Nie, w porządku – przerwała Charmine. – Wróciłam tylko w sprawach osobistych, więc nie zostanę na noc. – Ale... – Skontaktuję się z wami, gdy wszystko zostanie rozwiązane. Ale jeśli za bardzo się nudzisz, pomóż mi sprawdzić tożsamość wszystkich gości w hotelu Phoenix w Walentynki pięć lat temu, zwłaszcza wszystkich mężczyzn, którzy byli na najwyższym piętrze. Charmine straciła cnotę w hotelu Phoenix pięć lat temu, w 2015 roku, i od tamtej nocy jej życie legło w gruzach. Nie pragnęła niczego bardziej, jak znaleźć mężczyznę, który zniszczył jej życie; sprawi, że zapłaci, gdy tylko go znajdzie. – Oczywiście, zajmę się tym natychmiast – odpowiedział Kay, osoba po drugiej stronie. Gdy zakończyła rozmowę, Charmine ponownie uruchomiła motocykl i odjechała z dużą prędkością. Była tak skupiona na planowaniu, że zupełnie nieświadoma furgonetki jadącej tuż za nią. Położona poza Burlington City willa była oddalona o zaledwie osiemset metrów, ale żaden intruz by tam nie trafił, gdyż okolica była bardzo cicha i odosobniona. Wszystko potoczyło się zbyt szybko. Usłyszała głośny warkot silnika dobiegający z tyłu. Bum! Furgonetka z potężną siłą staranowała motocykl Charmine, a uderzenie wyrzuciło ją wysoko w powietrze, zanim spadła na pobocze drogi w pobliżu stromego zbocza. Osłabiona Charmine zacisnęła powieki i chwyciła się czegokolwiek, by powstrzymać upadek. Jednak na niewiele się to zdało, gdyż stoczyła się ze wzgórza, nie mając nic, co mogłoby zamortyzować jej upadek. Motocykl roztrzaskał się i rozpadł na kawałki, a z wraku unosił się czarny dym. Kierowca, gdy tylko wysiadł z furgonetki, natychmiast spojrzał na niebezpiecznie wysokie i śliskie wzgórza. Podczas gdy jego oczy przeszukiwały teren, na który spadła Charmine, jego palce błądziły po telefonie. – Panno Jordan, Charmine zeskoczyła z motocykla i stoczyła się ze wzgórza. – Szukajcie jej natychmiast! Chcę jej ciała; żywej lub martwej! * Z poważnymi obrażeniami na całym ciele, Charmine leżała u podnóża wzgórza. Niestety, nie miała czasu na regenerację, gdyż usłyszała hałasy dobiegające z drogi powyżej. Szli po nią! Dałaby im popalić, gdyby nie odczuwała tak ogromnego bólu. Gdy zebrała myśli, Charmine uważnie przyjrzała się otoczeniu i niedługo potem zobaczyła jaskinię zasłoniętą krzakami. Nie tracąc czasu, weszła do środka. W cichej jaskini oparła się o ściany i westchnęła. Jednak ciszę przerwał chłopięcy głosik, wołający: – Mamusiu! Mamusiu! Zanim Charmine zdążyła zareagować, miękkie i ciepłe ciało pokryte błotem wpadło w jej ramiona. Kiedy spojrzała w dół na tę małą postać, jej oczy napotkały małą, okrągłą buzię z wielkimi, łzawiącymi oczami sarny. Chłopiec spojrzał na nią i zamrugał.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Powiązane Powieści

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Rozdział 4 – Ostrzeżenie: Moja mama to dzikus! | Czytaj powieści online na beletrystyka