Charmine nie odrzuciła żadnej z próśb; jedną ręką przyjmowała karty, a drugą składała podpisy. Jej ruchy były śmiałe, a zarazem sprawne, a piękny, jaskrawoczerwony podpis emanował aurą niezrównanego blasku, dokładnie tak jak ona sama.
Paznokcie Tiffany wbiły się głęboko w ciało, gdy zacisnęła pięści. Nigdy nie spodziewała się, że Charmine może skraść jej blask fleszy, i to ona stała się klaunem, g
