logo

beletrystyka

Ostrzeżenie: Moja mama to dzikus!

Ostrzeżenie: Moja mama to dzikus!

Autor: Anya Moreau

Rozdział 9
Autor: Anya Moreau
14 sty 2026
Nadszedł kolejny dzień i Veronica przyjechała odebrać Tiffany. Tiffany ubrana była w swoją najlepszą suknię, a jej twarz zdobił staranny makijaż. Jej matka, Joey Young, odprowadziła ją do drzwi. – Przepraszam cię, Tiffany, ale nie mogę dziś iść z tobą na przesłuchanie. Twój tata i ja musimy omówić pewien projekt. Życzymy ci powodzenia na przesłuchaniu i dostania się do finałowego występu. Mamusia wie, że jesteś najlepsza! – Dzięki, mamo. – Duet matki z córką wymienił uścisk, po czym Tiffany wsiadła do samochodu. Gdy drzwi się zamknęły, słodki i niewinny uśmiech na jej twarzy zastąpił zupełnie inny wyraz. Był mroczniejszy. Od powrotu Charmine Tiffany dręczył niepokój i obawy. Tiffany znała prawdę: Jej biedna biologiczna matka została skazana na śmierć trzy dni po jej urodzeniu. Aby zapewnić swojemu dziecku lepszą przyszłość, podmieniła Tiffany na prawdziwą córkę Joey, a biedna Charmine została porzucona na ulicy. Czy Joey kochałaby ją tak samo, gdyby poznała prawdę? Widząc trudny wyraz twarzy Tiffany, Veronica założyła, że Tiffany wciąż martwi się tym, co stało się zeszłej nocy. – Nie przejmuj się tym zbytnio, to tylko zdjęcie – zapewniła ją. – Nawet gdyby wyciekło, to nie byłaby wielka sprawa. Powinnaś skupić się bardziej na zdobyciu możliwości finałowego występu. Wszyscy przyjdą na jutrzejszy pokaz, słyszałam nawet, że ma się pojawić ktoś z rodziny Baileyów. Zdobycie tej roli z pewnością podwoiłoby twoją wartość i nikt nie pamiętałby, co wydarzyło się podczas urodzin seniora rodu Jordan. – Wiem, co robić. – Tiffany kiwnęła głową. Wydarzenia zeszłej nocy już jej nie dręczyły; haker musiał być zboczeńcem, jak wielu jej szalonych fanów. Skoro sprawca nie zrobił nic, by opublikować jej zdjęcia zeszłej nocy, nie było mowy, by zrobił to w przyszłości. Prawdopodobnie chciał zachować te rzeczy tylko dla siebie. – Swoją drogą, dowiedziałam się, że Charmine Jordan zapisała się na przesłuchanie, kiedy rano przeglądałam listę – dodała Veronica. – Dziewczyna dopiero co wróciła do kraju i nie ma żadnego doświadczenia w modelingu. To zabawne, że w ogóle się zapisała! Zamiast dołączyć do kpin Veroniki, Tiffany zmarszczyła brwi na dźwięk imienia Charmine. Prawda, groziła, że zabierze Tiffany wszystko. Nic dziwnego, że pojawiała się w takich miejscach, chociaż nie było mowy, by Charmine mogła konkurować z taką supermodelką jak Tiffany. Uśmiechnęła się z pogardą. Tiffany zamierzała dziś oczarować publiczność swoim blaskiem, a oni mieli ją uwielbiać. To pokaże Charmine, jak daleko jej do tej ligi. Wewnątrz Wielkiej Sali Balowej w Hotelu Vienna stał elegancki, długi wybieg w kształcie litery T, otoczony luksusowymi krzesłami zajmowanymi przez gospodarzy, projektantów i sponsorów. Modelki jedna po drugiej pojawiały się na scenie. Wszystkie ubrane były w proste suknie i miały prosty makijaż, choć pozostawały bez wyrazu. Chanel miało zaprezentować w finale naszyjnik o nazwie „Lśniący Las”. Naszyjnik wykonany był z platyny, wyrzeźbionej w kształcie liścia, z ukrytym w nim zielonym fluorytem. Kamień składał się z platyny, białego złota, srebra i jasnej zieleni, emanując aurą wieczności i elegancji. Dlatego wybrana modelka do finałowego występu musiała roztaczać aurę pasującą do naszyjnika lub, co ważniejsze, przewyższającą go. Nial Bailey spoglądał w dół, siedząc na ukrytym miejscu na drugim piętrze. – Bracie, nie mówiłeś, że ta wyjątkowa dama pojawi się dzisiaj? Przesłuchanie prawie się skończyło. Gdzie ona jest? – Właśnie! Gdzie jest mamusia? Te kobiety są takie brzydkie i nijakie, myślą, że są fajne i wyrafinowane. Oczy mi się już kleją... – mruknął Chris. Anthony potargał włosy chłopca i powiedział: – Będzie tu lada chwila. – Następnie odwrócił wzrok w stronę wejścia. – Yyy… Widziałeś ją tylko raz i jesteś taki pewien? – zapytał Nial tonem przesyconym niedowierzaniem i kpiną. – Nikt nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia, dopóki nie pojawi się ta wyjątkowa osoba i nie skradnie ci serca – odpowiedział Anthony z mimowolnym uśmieszkiem na twarzy. – Panie, ratuj przed tym poparzeniem! – zawył dramatycznie Nial. Zachowywał się tak, jakby został zaatakowany i walczył, by powstrzymać pogłębianie się wyimaginowanej rany. – Bracie, czy ty jesteś moim prawdziwym bratem? Wygląda na to, że od początku się myliłem. Nie powinienem był się urodzić, a potem niepotrzebnie mieć takiego brata jak ty. Bez takiego brata jak ty, nie musiałbym słuchać tego, co właśnie powiedziałeś! Twoja egzystencja jest udręką dla singla takiego jak ja! Wtedy wtrącił się Chris: – Wujku Nial, wciąż będziesz miał mnie, nawet jeśli tatusia tu nie będzie! Jestem już prawie w wieku szkolnym. A gdzie twoje dziecko, wujku? O, czekaj, nie jesteś żonaty i nie masz żony. Jak więc możesz zrobić dziecko? – Chris trajkotał bez opamiętania. – Biedny ty, wujku. Nawet jeśli się ożenisz, nie będziesz miał tak uroczego dziecka jak ja. – Chris spojrzał na Niala ze współczuciem. Nial otrzymał kolejne policzki. Czym sobie na to zasłużył? Nagle tłum pod nimi ożywił się, gdy rozległy się odgłosy uznania. – O mój Boże… Co za piękność! Cała trójka przestała się sprzeczać i natychmiast spojrzała na scenę.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Powiązane Powieści

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Rozdział 9 – Ostrzeżenie: Moja mama to dzikus! | Czytaj powieści online na beletrystyka