Powietrze w stodole zgęstniało od napięcia, kiedy Brock zawisł nad Declanem z kapiącym krwią nożem. Declan leżał na ziemi, zaciskając dłoń na zranionym ramieniu.
– O Boże! – krzyknęłam, choć taśma stłumiła ten dźwięk.
Twarz Brocka wykrzywiła się mieszanką gniewu i desperacji, gdy próbował przetrawić obrót spraw. Zdecydowanie wykraczało to poza jego przewidywania. Po kilku sekundach maszerował w mo
















