Wciąż milczał. Posławszy mu ostatnie spojrzenie, po cichu wyszłam z pokoju.
Idąc szpitalnym korytarzem, poczułam, jak wyczerpanie wraca z pełną siłą. W ciągu zaledwie kilku ostatnich godzin przekroczyłam tak wiele własnych granic. To sprawiło, że jedna z moich kwestii stała się bardziej oczywista:
To, co było między mną a Declanem, jeszcze się nie skończyło.
Wtargnęłam chwiejnym krokiem przez drzw
















