Brockowi prawo nie było obce. Łamanie go było jego ulubionym hobby. Wciąż pamiętałam chwilę, kiedy przekroczył próg domu mojego ojca, z permanentnym, wyrytym na twarzy uśmieszkiem i tą swoją wyćwiczoną, arogancką postawą. Od momentu, w którym napotkał mój wzrok, wiedziałam, że znalazł swój kolejny worek treningowy.
W liceum starałam się trzymać od niego z daleka, ale byłam doskonale świadoma tych
















