Roztrzaskana na lodzie: Ucieczka przed kapitanem hokeistów

Roztrzaskana na lodzie: Ucieczka przed kapitanem hokeistów

Autor: Adriana Moretti

#Rozdział 9 - Wyjaśnienie
Autor: Adriana Moretti
28 kwi 2026
Sienna Siedzę tam oszołomiona, kiedy Declan Vance wykłada fakty na stół. Powiedział mi, jak przez najdłuższy czas był praktycznie odsunięty od gry. Od dawna chciał zerwać kontrakt, dopóki jeden z członków drużyny nie wypadł ze zwichniętym barkiem. A potem kolejny nie zachorował na jakąś egzotyczną grypę żołądkową podczas wakacyjnej wycieczki na Bali. To właśnie wtedy sprawy przybrały gorszy obrót. – Bądźmy sprawiedliwi – mówię w zamyśleniu. – Wielu zawodowych sportowców dość długo nie dostaje swojej wielkiej szansy. – Nie o to chodzi, Sienna – mówi ponuro. – Okej – odpowiadam. – Więc w czym tkwi problem? Czy to dlatego, że spotykasz się z córką menadżera? Wydaje z siebie gorzki śmiech. – Boże, nie. Vivienne jest dla mnie właściwie jak siostra. – Może powinieneś jej to uświadomić – mruczę. – Uświadomiłem – mówi stanowczo. – Kilka razy. Ale brakuje mi już pomysłów. A moja pozycja w Corsairs jest z tego powodu zagrożona. Powiedział mi, że stracę miejsce w pierwszym składzie, jeśli nadal będę ją odrzucał. Patrzę na niego. W jego oczach widać desperację. Niepokój przebija z całej jego postawy. – Wszystko będzie dobrze, panie Vance – mówię, starając się nie brzmieć niezręcznie, pocieszając go. – Teraz już tak – mówi, uwalniając z siebie zmęczony śmiech. – W końcu moją sprawą zajmuje się najlepsza prawniczka w mieście. Śmieję się, pozwalając mu na to drobne zwycięstwo. – Zrobię, co w mojej mocy, by cię z tego wyciągnąć. – Przepraszam za to, jak Vivienne zachowała się tamtego wieczoru – mówi przepraszającym tonem. – Tak jak wspomniałem, wciąż jej powtarzam, że nigdy nic między nami nie będzie, a ona i tak myśli, że wystawna kolacja zdoła mnie do niej przekonać. – To nie pierwszy kieliszek wina, który ktoś na mnie wylał, Declan – wzruszam ramionami. – Właściwie to chyba dobrze robi na skórę. Gdzieś o tym czytałam w sieci. Parska. – Jasne – droczy się ze mną. – Mam nadzieję, że nie zrozumiesz tego opacznie, ale też cieszę się, że tamta noc się wydarzyła. Gdyby nie to okropne zachowanie, nie odnalazłbym cię znowu. Na te słowa moja skóra mrowi. – Jestem jednak zaskoczona – mówię z ciekawością. – Czym? – Dlaczego po prostu się na to nie zgodziłeś – pytam. – Biorąc pod uwagę twoją historię... – Naprawdę masz o mnie tak niskie mniemanie, Sienna? – pyta, a jego głos cichnie. – Nie jestem tym samym facetem, którym byłem w liceum. Nie chcę jakiejś płytkiej fanki, która pragnie mnie tylko dla mojej sławy czy ciała. Chcę czegoś prawdziwego. Po raz pierwszy w życiu nic innego mnie już nie obchodzi. – Łapię – przytakuję. – Rozumiem. Nie chciałam cię zdenerwować. Próbowałam tylko zrozumieć. – Chcę się wycofać z tego kontraktu, ponieważ wiem, że mój talent zostanie lepiej doceniony gdzie indziej – mówi. – Nie jestem tylko twarzą do nadrukowania na gadżetach. Nigdy wcześniej nie widziałam go tak zaangażowanego. Była w nim pasja, jakiej nigdy dotąd u niego nie dostrzegłam. – Rozumiem – wzdycham. – Wiesz, że masz rację – mówi cicho. – W jakiej kwestii? – Nie powinienem był tak spieszyć się z przyjęciem tego kontraktu – odpowiada. – Nie jesteś pierwszym zawodowym sportowcem, który dał się ponieść marzeniom o karierze, Declan – mówię. – I nie ostatnim. Śmieje się, potrząsając głową. – Jedynym powodem, dla którego wyszedłem z Vivienne, było to, że wiem, jaki ma wpływ na swojego tatę. Nie wspominając o chmarze szalonych propozycji od moich fanek. Pływam w pachnącej perfumami poczcie od wielbicielek. Mam wrażenie, jakby cała moja kariera wisiała na żyłce wędkarskiej, dyndając nad ławicą piranii. – Całkiem obrazowy opis – chichoczę. – Heh. – Zarząd nie zasługuje na moje umiejętności. Woleliby wykorzystywać mnie jako figuranta, a nie sportowca – wzdycha głośno. – Mam już tego dość. – Declan, którego znałam, śliniłby się na samą myśl o tysiącach kobiet czczących ziemię, po której stąpał – droczę się. Declan podniósł się z krzesła, obchodząc stół i stając za mną. Położył dłonie po obu stronach mojego oparcia, pochylając się do mojego ucha. – Już ci mówiłem, Sienna – mówi ponuro Declan. – Nie jestem już tym samym gnojkiem z liceum. A ty wciąż zdajesz się myśleć o mnie w ten sam sposób. Odwracam od niego wzrok, a poczucie winy zaczyna ściskać mi żołądek. Nie. To nie było poczucie winy. Nigdy więcej nie będę czuć się winna z powodu Declana Vance'a. Nie, to było coś innego. – Nie powinnaś przejmować się tym, co mówią w wiadomościach o mnie i innych dziewczynach – wzdycha. Spoglądam na niego, a w brzuchu zaczynają mi tańczyć motyle. Na twarzy Declana błąka się właśnie ten jego wilczy uśmiech. Zadowolony z siebie dupek. Dokładnie wie, co w tej chwili ze mną robi. – Panie Vance – przełykam nerwowo ślinę. – To wysoce niestosowne... – Chyba nie jesteś zazdrosna, Sienna? – pyta zadowolony z siebie. —————————— Szybko wstaję, odpychając go. Wyglądał na nieco zaskoczonego. – Hej! – Jestem twoją prawniczką, Declan – warczę gniewnie. – Mogę stracić pracę, która zresztą i tak już wisi na bardzo cienkim włosku. – Ale... – chichocze. – Kiedy to wszystko się skończy, możemy spróbować jeszcze raz? Tym razem ten cios wybił mi powietrze z płuc. – Nie, Declan – chrypię. – Cokolwiek się wydarzyło, minęło bezpowrotnie. Poza tym, i tak nie masz czego żałować. Jest mnóstwo kobiet, które dałyby się zabić za szansę u twojego boku. Większość z nich o wiele bardziej pasuje do ciebie i twojego stylu życia. Kiwa głową, szybko przecierając nos kciukiem. – Jasne – mówi ze zmęczeniem. – Tak przy okazji, gratulacje. – Za co? – pytam, marszcząc brwi. – Za to, że tu dotarłaś – odpowiada, śmiejąc się cicho. Jego wzrok błądzi po sali konferencyjnej. – O tym zawsze marzyłaś, prawda? Żeby zostać wziętą początkującą prawniczką?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

#Rozdział 9 - Wyjaśnienie – Roztrzaskana na lodzie: Ucieczka przed kapitanem hokeistów | Czytaj powieści online na beletrystyka