Szczęka Declana była zaciśnięta, a jego wyraz twarzy napięty, gdy prowadził mnie przez tętniące życiem ulice w stronę pobliskiej kawiarni. Dzwonek nad drzwiami zadźwięczał, gdy weszliśmy do środka, a przyjemny aromat świeżo parzonej kawy wypełnił powietrze. Słabo oświetlone wnętrze stanowiło pożądane wytchnienie od chaosu panującego na zewnątrz.
Wciągnął mnie do toalety rodzinnej i zamknął drzwi,
















