W kancelarii panowała nieprzyjemna atmosfera. Orkiestra klikających klawiatur i szumiących drukarek w niewielkim stopniu odciągała moją uwagę od czujnych oczu, które zdawały się czaić wszędzie dookoła. Nie miałam chwili spokoju od momentu, w którym moje nazwisko zostało powiązane z Declanem.
Siedziałam przy biurku, ślęcząc nad stertą dokumentów prawnych, z palcami nerwowo stukającymi w klawiaturę.
















