Chloe wparowała do pokoju, a jej typowa, żywiołowa energia wypełniła przestrzeń. – Sienno, gotowa?
Odwróciłam się do niej, uśmiechając się blado. – Chyba tak.
Uniosła brew, a w jej spojrzeniu malowała się troska. – Hej, co się dzieje? Przez cały dzień zachowujesz się bardzo dziwnie.
Wypuściłam powietrze z płuc, przeczesując dłonią włosy. – To po prostu... nigdy wcześniej nie poszłam z własnej woli
















