Przygryzłam wargę, czując się nieco zmieszana. – Może odrobinę?
Wyciągnął rękę; jego dotyk był ciepły i dodający otuchy, gdy niepewnie położyłam swoją dłoń na jego. Jego uścisk był pewny, gdy prowadził mnie naprzód, a jego ruchy przemyślane i cierpliwe. Było to zaskakująco kojące i nagle złapałam się na tym, że skupiam się na dotyku jego dłoni w mojej, a nie na samej jeździe.
Mój oddech stawał się
















