Odwrócił się w moją stronę, a jego piwne oczy lśniły mieszanką zmęczenia i radości. – Sienna! – przywitał się ciepłym i szczerym głosem. Gdy się zbliżał, jego szerokie ramiona zdawały się wypełniać przestrzeń między nami. – Nie mogę uwierzyć, że przyszłaś oglądać – dodał tonem pełnym uznania.
– Oczywiście, nie przegapiłabym tego – odpowiedziałam z prawdziwym uśmiechem na ustach. – Byłeś tam niesam
















