Noc była spowita łagodną ciszą. Raz jeden faktycznie przygotowałam się do przyjemnego, uspokajającego snu. Po wzięciu gorącego, parującego prysznica, postanowiłam oddać się swojemu dawno porzuconemu rytuałowi upiększającemu.
Z włosami nawiniętymi na wałki, wymieszałam zawartość nieotwartego dotąd opakowania kremu do twarzy, który następnie rozprowadziłam po całej cerze. Miętowy zapach pozostawił n
















