Ranek nadszedł szybciej, niż się spodziewałam. Z udręką obserwowałam przez rozbite okno, jak niebo zmienia się z ponurej czerni w jasny poranek, z każdą minutą wschodu słońca. To samo w sobie było torturą; nigdy w życiu tak bardzo nie bałam się nadejścia nowego dnia.
Nie miałam jednak mocy, by powstrzymać słońce, tak jak nie mogłam kontrolować pojawienia się Nika dwie godziny później. Był ubrany c
















