Sekretny dziedzic miliardera: Odzyskać własne życie

Sekretny dziedzic miliardera: Odzyskać własne życie

Autor: Esther1218

Weryfikacja rzeczywistości
Autor: Esther1218
12 cze 2026
Punkt widzenia Dominica. Zerknąłem na zegarek, by sprawdzić godzinę, słuchając jednocześnie tego, o czym mówiła Sloane. „Następnie możemy wstąpić do butiku. Potrzebuję kilku nowych sukienek na nadchodzący sezon towarzyski”. Sloane bawiła się palcami na moim ramieniu, mając nadzieję, że ten dotyk powstrzyma mnie przed odrzuceniem jej prośby. Zawsze miała smykałkę do wydawania pieniędzy i dobrze wiedziała, jak szaleć na zakupach, ale na szczęście zarabiałem więcej, niż jakakolwiek kobieta byłaby w stanie wydać. To nie miało znaczenia, dopóki była obok. Otrząsnąłem się z poczucia obcości, które towarzyszyło mi od powrotu Sloane. Mężczyzna potrzebował czasu, by się przystosować i w pełni zaakceptować taką zmianę. „Cokolwiek zechcesz”. Posłałem jej półuśmiech, po czym sięgnąłem do kieszeni marynarki po telefon. Przejrzałem kilka e-maili od mojej asystentki, a potem kliknąłem w jakieś filmy o światowej polityce, podczas gdy Sloane mówiła szoferowi, gdzie ma się zatrzymać. Samochód zahamował, a tylne drzwi zostały otwarte dla nas obojga. Sloane już wysiadła, ponaglając mnie. Westchnąłem i właśnie miałem schować telefon z powrotem do marynarki, gdy zawibrował. Przesunąłem kciukiem po ekranie i zobaczyłem wiadomość od jedynej osoby, od której nie spodziewałem się żadnego kontaktu. Treść była znacznie gorsza, niż mogłem przypuszczać. Elena prosiła mnie o przesłanie papierów rozwodowych, wyrażając wielką gotowość do ich podpisania. Moja szczęka zacisnęła się mocno, zanim zdążyłem to poczuć; byłem wściekły. Chciałem tego. Chciałem, żeby zrobiła dokładnie to, co napisała, ale ta wiadomość sprawiła, że poczułem niewytłumaczalny niepokój. Dlaczego nagle tak chętnie chciała odejść? Jeszcze w moim gabinecie błagała, bym to przemyślał i wybrał ją, a kilka dni później tak radykalnie zmienia zdanie. Gdzie ona się w ogóle podziewała przez te ostatnie trzy dni? Czy miała jakiegoś sekretnego kochanka, który mącił jej w głowie? Wiedziałem, że jeszcze się nie wyprowadziła, bo jej rzeczy leżały rzucone na łóżku w dość niechlujny sposób, ale nie drążyłem tematu. Myślałem, że wcale jej nie kocham i wciąż tak sądzę. To zawsze Sloane była tą, której pragnąłem, więc dlaczego to mnie tak irytowało? Drzwi zostały otwarte, ale byłem zdeterminowany, by odpisać i poprosić ją o spotkanie. „Kochanie, no chodź. Stoję tu całą wieczność. Twoje interesy na pewno mogą poczekać”. Sloane niecierpliwie patrzyła na mnie z chodnika. Jęknąłem, schowałem telefon z powrotem do kieszeni marynarki i wysiadłem z samochodu, by przetrwać Bóg wie ile czasu w tym butiku. Na szczęście zajęło jej to tylko około godziny, ale w tym czasie zdołała wykupić niemal połowę asortymentu. Przeciągnąłem kartę i wyszedłem zaczerpnąć powietrza, wciąż czując się nieswojo po wiadomości od Eleny. „Dziękuję ci bardzo za te wszystkie sukienki”. Głos Sloane zaskoczył mnie, gdy wsiadła do samochodu obok mnie. „Myślę, że zasługujesz na nagrodę”. Jej oczy stały się przymrużone, co współgrało z uwodzicielskim tonem, gdy przysunęła się bliżej. Jej usta przywarły do mojej szyi, po czym przesunęła się, by złożyć długi pocałunek na mojej szczęce, tuż przed tym, jak wycelowała w moje usta, ale coś we mnie sprawiło, że odwróciłem twarz na tyle, by jej wargi wylądowały na kąciku mojego policzka. „Później, Sloane”. Moja dłoń dotknęła jej ramienia, by delikatnie ją odsunąć, i nienawidziłem faktu, że nic nie poczułem, gdy jej dotknąłem. Nie poczułem tego prądu, jak wtedy, gdy dotykałem… Potrząsnąłem głową, odmawiając przyznania się do tego nawet przed samym sobą. Po popołudniu spędzonym na rzuceniu się w wir pracy w nadziei, że ukoi to dręczące mnie uczucie, postanowiłem skończyć na dziś i wrócić do domu. Było dość późno i w budynku nie było już nikogo, gdy wychodziłem. Kiedy dotarłem do domu, wślizgnąłem się przez frontowe drzwi tak cicho, jak to możliwe, mając nadzieję, że przemknę obok pokoju Eleny. Może pokojówki mogłyby uporządkować i spakować jej rzeczy na miejsce. Jednak to nie wchodziło w grę. Sypialnia Eleny była całkowicie uprzątnięta i pozbawiona jakichkolwiek przedmiotów świadczących o tym, że ta przestrzeń należała do niej. Jej zapach nie unosił się już w powietrzu, nie można było dostrzec ani jednej jej rzeczy. Naprawdę się wyprowadziła. To uświadomienie zostawiło w moich ustach cierpki posmak, którego nie mogłem się pozbyć, bez względu na to, jak mocno przełykałem ślinę. Nie spodziewałem się, że będę się tak czuł. Nie sądziłem, że gdy opadnie kurz, a moja decyzja stanie się rzeczywistością, będę czuł taką… pustkę. Odeszła, a ja nie wiedziałem, kiedy znów ją zobaczę i czy w ogóle to nastąpi. To wszystko wydarzyło się zbyt szybko. Spodziewałem się po niej większej walki. Spodziewałem się zobaczyć ją przynajmniej jeszcze raz, zanim ostatecznie się pożegnamy. Zanim się spostrzegłem, trzymałem telefon w dłoni, a mój palec stuknął w jej nazwisko. Przyłożyłem aparat do ucha, czekając, aż odbierze, tylko po to, by znów usłyszeć jej głos. Nie wiedziałem, co powiem, ale może zaczęłoby się od propozycji spotkania w celu omówienia szczegółów rozwodu. Mój uścisk na telefonie zacisnął się, gdy sygnał trwał zbyt długo. Elena nie odbierała i wyglądało na to, że nie ma na to najmniejszej ochoty. Próbowałem jeszcze raz, potem dwa kolejne, ale bez skutku. Następne kilka dni było udręką, a tygodnie, które po nich nadeszły, okazały się jeszcze gorsze. Co było ze mną nie tak?! Jak mogłem tak się czuć z powodu Eleny?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Weryfikacja rzeczywistości – Sekretny dziedzic miliardera: Odzyskać własne życie | Czytaj powieści online na beletrystyka