– To... To nie jest kurort – wskazałam na oczywistość, gdy wysiedliśmy z SUV-a, a nasze bagaże były transportowane drewnianą ścieżką na wózkach.
Maisie trzymała mnie za rękę i rozglądała się wokoło, wciąż pełna zachwytu. Ja też byłam pod wrażeniem, ale czułam się nieco zdezorientowana.
– Wiem. Zmiana planów w ostatniej chwili. To moja prywatna grecka kryjówka – powiedział Dominic, jakby to nie b
















