Punkt widzenia Dominica.
Kiedy opuszczałem biuro Gideona, mój gniew ledwo tlił się pod powierzchnią, ale z każdym kilometrem drogi powrotnej do domu osiągał punkt wrzenia.
Nie dość, że na co dzień byłem w stanie ciągłej irytacji, myśląc o sytuacji, w którą wmanewrowała mnie Sloane i jej rodzina, to świadomość tego, jak bardzo byli knujący i ile kłamstw wypowiedzieli, by wpędzić mnie w poczucie win
















