Punkt widzenia Dominica.
Mój uścisk na szklance whisky zacisnął się tak mocno, że poczułem, jak szkło skrzypi pod moją dłonią. Jej zawartość zniknęła kilka minut temu po niezliczonych dolewkach. Naprawdę nie było w moim stylu picie przed południem, ale dotarłem do punktu, w którym wszystko było mi już absolutnie obojętne.
Nie pamiętałem, kiedy ostatnio byłem tak wściekły. Różnica polegała na tym,
















