Perspektywa Dominika.
Szum fal rozbijających się gwałtownie o brzeg huczał mi w uszach. Nade mną rozpościerało się jasnobłękitne niebo, a przede mną bezkresny ocean. Miałem mokre włosy i niemal całe ciało, ale nadchodzący przypływ był nęcący.
Zbyt nęcący, bym słuchał ostrzeżeń, by trzymać się z dala od wody. Chwyciłem deskę surfingową i ruszyłem naprzód, prosto w błękitną otchłań. Krew huczała mi
















