Zgodnie ze słowem i swoją arogancją, Dominic pojawił się pod moimi drzwiami o jedenastej rano. Mimo moich zapewnień, że sama trafię do pijalni czekolady, Dominic i tak się zjawił, i nie przyszedł z pustymi rękami.
W dłoni trzymał wielkiego pluszowego misia wielkości Maisie oraz pokryty różowym brokatem kuferek, który wyglądał jak walizeczka. Zaskoczył mnie, gdy otworzyłam drzwi i zobaczyłam go tam
















