To nie był typowy sposób na rozpoczęcie sobotniego poranka, ale nie miałam w tej kwestii wielkiego wyboru. Biuro prawnika znajdowało się tuż po drugiej stronie miasta, a dotarcie do niego nie sprawiło mi najmniejszego trudu. Byłam umówiona z panem Blackwoodem, który był zaufanym prawnikiem mojego dziadka, odkąd tylko sięgałam pamięcią.
Po rozmowie z Julianem i głębokim przemyśleniu sprawy, zyskała
















