Gale była doprawdy urodzoną lisicą!
– Wstawaj! – Shawn szarpnął za krawat i odezwał się ostro.
Słysząc jego głos, Gale natychmiast otworzyła oczy i usiadła.
– Wróciłeś...
Spojrzał na nią jedynie głębokim wzrokiem i milczał.
– Co się stało? – Rozejrzała się na lewo i prawo, tłumacząc się: – Celowo spałam w kącie, żeby nie blokować drzwi!
– Wypiłaś już zupę?
Gale osłupiała na moment.
– Słucham?
– Zupę!
Pokręciła głową i odpowiedziała:
– Nie. Czy muszę ją pić?
Shawn zmrużył oczy i rzucił:
– A jak myślisz?
Gale wstała i odparła:
– Już idę.
Nie miała pojęcia, co w niego wstąpiło. Ciągle nalegał, by piła zupę przygotowaną przez Paulę.
„Która to godzina... Czy po wypiciu zupy będę mogła iść spać?” – pomyślała.
W kuchni Gale trzymała łyżkę i patrzyła na miskę zupy z owoców morza stojącą przed nią.
Shawn stał obok, nadzorując ją.
Zamknęła oczy i wsunęła łyżkę do ust, ale poczuła rybi odór, przez który z trudem przełknęła zawartość.
Po zjedzeniu połowy Gale nie była w stanie wziąć kolejnego kęsa.
– Czy to wystarczy?
– A jak sądzisz?
– Ja... – Zanim zdążyła dokończyć zdanie, w jej żołądku zaczęło się kotłować.
Gale zakryła usta i szybko pobiegła do łazienki.
Wymiotowała tak gwałtownie, że zwróciła wszystko, co przed chwilą zjadła.
Słysząc odgłosy dobiegające z łazienki, Shawn zmarszczył brwi z obrzydzeniem.
Ta zupa musiała zostać wypita, by oszukać Paulę.
Podszedł kamerdyner i powiedział:
– Panie Wood, przyszła dziś do pana paczka, wysłana z zagranicy.
– Dawaj.
Shawn otworzył ją i stwierdził, że to lekarstwo, które przysłał mu William; akurat starczy na pełną kurację.
Spojrzał ponownie na miskę zupy, uśmiechnął się sarkastycznie i beznamiętnie połknął pigułkę.
Znalazł Susan. Musiał tylko wyleczyć swoją chorobę i rozwieść się za trzy miesiące... Wszystko było pod kontrolą Shawna.
Gale wyszła z łazienki, trzymając się za brzuch; wciąż było jej niedobrze.
Co się z nią działo? Nawet gdyby zupa z owoców morza była bardzo rybna, nie powinna wymiotować tak gwałtownie.
Kamerdyner zasugerował:
– Panie Wood, czy chce pan wezwać lekarza rodzinnego, aby obejrzał pańską żonę?
– Nie umrze!
Gale spojrzała na kamerdynera z wdzięcznością i delikatnie pokręciła głową, by nie gniewać Shawna.
Tamtej nocy Gale oparła się o ścianę, obejmując kolana, i zapadła w półsen dopiero nad ranem.
Na dole w kuchni panował ruch, a służba sprzątała.
Susan przybyła do Temperley Hall wcześnie. Była tak podekscytowana, że nie zmrużyła oka. Nałożyła na siebie warstwy najlepszego makijażu, by spotkać się z Shawnem.
– Gdzie jest pan Wood? – Susan weszła do salonu i zapytała głośno: – Dlaczego nikt mnie nie wita? Chcecie zachować swoje posady?
Kamerdyner spojrzał na nią i zapytał:
– Pani jest...
– Nawet mnie nie znasz. Czy ty jesteś ślepy? Jestem przyszłą panią Wood!
Kamerdyner odparł:
– Temperley Hall ma już panią domu. Zamierza pani być kolejną?
Oczy Susan rozszerzyły się.
– Co? Niemożliwe! Pan Wood sam powiedział, że chce się ze mną ożenić! Jeśli mi nie wierzysz, idź go zapytaj!
– Pan Wood jeszcze śpi.
Susan natychmiast ruszyła na górę.
Musiała wykorzystać okazję i zamierzała wyeliminować każdego, kto wejdzie jej w drogę!
Kamerdyner pospieszył za nią, wołając:
– Obcym nie wolno wchodzić na pierwsze piętro!
Susan nic sobie z tego nie robiła. Agresywnie wtargnęła w stronę głównej sypialni.
Gale obudziły kroki. Kiedy otworzyła oczy, zobaczyła przed sobą twarz Susan.
– To ty? – Susan spojrzała na nią. – Tak myślałam, że wyglądasz znajomo.
– Susan? – Gale również wyglądała na zdziwioną.
Spotkała Susan kilka razy w szpitalu psychiatrycznym. Córka dyrektora nie była dobrze wykształcona, lubiła modę i urodę. Była typem osoby, która lubi udawać bogatą, choć w rzeczywistości taką nie jest.
Przynajmniej Jenny Timothy wciąż była córką zamożnej rodziny.
Susan zapytała:
– Dlaczego śpisz na podłodze? Już rozumiem. Pan Wood kazał ci pilnować drzwi, prawda? Wiele wycierpiałaś w szpitalu psychiatrycznym.
Kamerdyner dogonił ją i wyjaśnił:
– To jest nasza pani domu.
– Co?! T... ty... – Susan była w szoku.
Gale naprawdę poślubiła Prezesa Wooda?!
Tata powiedział jej, że kobietą, z którą spał Shawn, była Gale, ale skoro pan Wood znalazł Susan, oznaczało to, że nie wiedział, iż tamtej nocy osobą tą była Gale! Dodał więc dwa do dwóch i uznał, że mogą dalej udawać i podtrzymywać kłamstwo!
Jednak Gale została panią Wood! Jak to możliwe?
– Wszystko w porządku? – powiedziała cicho Gale. – Shawn śpi w środku. Będzie zły, jeśli zakłócimy mu sen, i przez cały dzień będziemy chodzić głodni.
Susan zacisnęła zęby i uspokoiła się.
Bez względu na wszystko, będzie uparcie udawać kobietę z tamtej nocy.
Gale lepiej niech nie próbuje zająć jej miejsca!
Susan odpowiedziała:
– Szukam Shawna. Nie sądziłam, że wpadnę na jego psa stróżującego. Zejdź mi z drogi, chcę wejść.
Gale uniosła brwi i odparła:
– Cóż, przynajmniej pilnuję własnego domu. Jeśli chcesz używać takich porównań, to właśnie włamałaś się do prywatnego domu wczesnym rankiem i głośno szczekasz. To czyni cię co najwyżej dzikim, niezaszczepionym psem.
– Śmiesz mnie wyzywać?
– Nie powiedziałam, że na pewno nim jesteś, ale nic nie poradzę, jeśli sama musisz przyznać, że tak jest.
Susan miała sekret.
– Nie wywyższaj się tylko dlatego, że jesteś panią Wood! Osobą, którą pan Wood chce poślubić, jestem ja!
Mówiąc to, Susan pociągnęła za kołdrę Gale, odrzuciła ją na bok, podniosła rękę i uderzyła ją w twarz.
Gale przechyliła głowę i zrobiła unik.
Widząc, że chybiła, Susan nie była zadowolona i zamachnęła się ponownie, jakby nie zamierzała przestać, dopóki jej nie uderzy!
Gale szybko i bezlitośnie chwyciła jej nadgarstek, a drugą ręką błyskawicznie zamachnęła się do oddania ciosu.
Nie była łatwa do zastraszenia!
Jednak w tym momencie ktoś powiedział surowym głosem:
– Gale, spróbuj tylko, jeśli masz odwagę.
Gale była w szoku i wszystkie jej ruchy gwałtownie zamarły.
Jej dłoń znajdowała się zaledwie centymetr od policzka Susan!
Shawn nie musiał jej fizycznie powstrzymywać. Jedno zdanie wystarczyło, by groźbą zmusić ją do zaprzestania.
– Panie Wood! – Kiedy Susan go zobaczyła, zaczęła udawać skrzywdzoną i kokieteryjną. – Całe szczęście, że jesteś... inaczej na pewno dostałabym w twarz!
Shawn zmarszczył lekko brwi.
– Dlaczego tu jesteś?
– Tęsknię za tobą tak bardzo, że nie mogę spać. Kto by pomyślał, że ta kobieta nie wpuści mnie do środka i nazwie psem...
Licho nie śpi.
Gale nic nie powiedziała. Myślała, że Shawn nie uwierzy w tak powierzchowne słowa.
Kto by pomyślał...
Shawn powiedział głębokim głosem:
– Zażądaj od niej przeprosin. Albo zrób z nią, co tylko zechcesz.
Nagłe spojrzała na niego w górę i zapytała:
– Naprawdę?
– Dlaczego nie wierzysz? – odpowiedział pytaniem Shawn. – Czy można cię z nią w ogóle porównywać?
Susan oparła się o jego ramię i rozpromieniła ze szczęścia.
Gust Shawna był doprawdy nieprzewidywalny; okazało się, że naprawdę lubi ten typ kobiety.
















