Nawet Jenny była lepsza od Susan!
Czy on był ślepy, czy oszalał?
Susan powiedziała:
– Gale, masz mnie przeprosić! Zaszczekaj trzy razy!
Gale odparła stanowczo:
– Nie ma mowy.
Mogła przeprosić, ale nie szczekać.
Susan natychmiast potrząsnęła ramieniem Shawna i powiedziała:
– Spójrz. Ona nie chce...
– Gale, daję ci ostatnią szansę na odpowiedź.
Podniosła głowę i napotkała jego zwężone spojrzenie.
– Nie! Ma! Mowy!
Jego oczy natychmiast pociemniały.
Buntuje się przeciwko niemu?
Co za niegrzeczna dziewczynka!
Shawn pochylił się i chwycił ją za podbródek.
– Nie proś się o kłopoty. Chcesz nauczyć się szczekać, czy mam wymierzyć ci trzy baty?
– Wolę baty.
Prychnął zimno i rozkazał:
– Dobrze! Przynieść bat!
Kamerdyner podał go obiema rękami i westchnął w duchu.
Gale uśmiechnęła się gorzko.
– Bez względu na wszystko, wciąż jestem z nazwy twoją żoną, Shawnie. Kim jest Susan, że możesz mnie dla niej tak upokarzać?
– Ona jest osobą, której tak usilnie szukałem, a także panią Wood w moim przyszłym życiu. Rozumiesz? – powiedział chłodno. – Jak można cię z nią porównywać?
Okazało się, że osobą, którą kochał, była Susan.
To nieco niespodziewane, ale może jedynie zaakceptować tę rzeczywistość.
Gale zamknęła oczy, przestała mówić i w milczeniu czekała na uderzenia bata.
Trzy uderzenia. Nieważne jak bardzo boli, ból przeminie.
Patrząc na jej bladą, lecz pełną uporu twarz, Shawn mocno zacisnął dłoń na rękojeści bata i uniósł go wysoko, aż na wierzchu dłoni pojawiły się niebieskie żyły.
Oczekiwany ból jednak nie nadszedł.
Gale otworzyła oczy tylko po to, by zobaczyć odchodzącego Shawna.
– Bicie ciebie tylko pobrudziłoby mi ręce. – Rzucił bat i rozkazał: – Kamerdynerze, wykonaj to za mnie!
– Tak jest, panie Wood.
Susan była bardzo niezadowolona, że Gale nie została ukarana, ale widząc, że wyraz twarzy Shawna był wyjątkowo ponury, nie chciała bardziej naciskać.
W końcu była jednak trochę sprytna i potrafiła wyczuć nastrój.
– Panie Shawn, czy nie mówił pan, że się ze mną ożeni? Dlaczego Gale jest pańską żoną... – zapytała, udając skrzywdzoną.
– Ona jest tylko marionetką.
– Hę? Co to znaczy?
Shawn był bardzo zniecierpliwiony, ale kiedy pomyślał, że Susan jest kobietą z tamtej nocy, starał się nie stracić panowania nad sobą.
– Małżeństwo z Gale jest tylko tymczasowe. Wtedy nie mogłem cię znaleźć i potrzebowałem kogoś, kto zajmie miejsce pani Wood, więc wybrałem ją.
Susan pokiwała głową, myśląc sobie: „A więc to tak”.
Była śmiertelnie przerażona; myślała, że zostanie zdemaskowana, gdy tylko zastąpi Gale.
Zapytała ponownie:
– Nadal dotrzymasz obietnicy małżeństwa ze mną, prawda?
– Tak. Załatwię wszystko, zanim się z tobą ożenię.
– Nie mogę się doczekać tego dnia!
Susan mogła znów usiąść i się zrelaksować.
Gale spojrzała na gruby bat i powiedziała:
– Zróbmy to.
– Pani...
– Wiem, że ty też będziesz miał kłopoty.
Kamerdyner zerknął na schody i upewniwszy się, że Shawn odszedł daleko, uniósł bat i strzelił nim.
Trzask!
Potężny dźwięk odbił się echem w Temperley Hall.
Shawn jadł śniadanie z gracją, nie poruszając nawet brwią.
Susan słuchała tego dźwięku, a jej ciało i umysł ogarnął spokój.
Gale, póki tu jestem, nie zaznasz ani chwili spokoju!
Trzask!
Pozostali służący drżeli i zajmowali się swoją pracą.
Gale spojrzała na kamerdynera ze zdziwieniem.
– Ty...
Tymi dwoma uderzeniami kamerdyner trafił w podłogę, nie w nią!
Kamerdyner powiedział:
– Ciii, nie wydawaj dźwięku, żeby się nie wydało. Jest pani dobrą kobietą i jest pani życzliwa dla nas, służących. Naprawdę nie mogę tego zrobić.
– Jeśli Shawn się dowie, to koniec!
– Wiem. Dlatego uderzę panią tym ostatnim.
Gale zrozumiała, o co mu chodziło, i skinęła głową.
Gdyby nie miała na sobie żadnych śladów, byłoby to zbyt fałszywe.
Przyjęła uderzenie. Jej plecy zapłonęły bólem, a skóra pękła.
Gale spojrzała na kamerdynera z wdzięcznością. Nieważne, jak podły był dla niej świat, odrobina życzliwości zawsze ją ogrzewała.
– Panie Wood, kara została wykonana – zameldował kamerdyner, schodząc na dół.
Shawn skinął obojętnie głową.
Gale stała z boku z lekko zgarbionymi plecami, ponieważ gdyby się wyprostowała, bolałoby bardziej.
Na szczęście została uderzona tylko raz. Jeden bat nie powinien wpłynąć na jej zbieranie surowców wtórnych.
Susan nagle powiedziała czule:
– Panie Shawn, mam jedną sprawę... Chcę poprosić pana o pomoc.
– Pytaj.
– Wiem, że rodzina Warm przygotowuje znaną firmę brokerską, prawda?
Shawn skinął głęboko głową i odpowiedział:
– Rodzina Warm jest gotowa wejść do przemysłu rozrywkowego.
Susan powiedziała:
– Czy mogę więc prosić o pomoc z moim CV? Są naprawdę wybredni. Byłoby o wiele łatwiej, gdybym miała twoją pomoc!
– Chcesz wejść do show-biznesu?
Susan kiwała głową raz za razem.
– Tak, to moje marzenie! A z tobą u boku w przyszłości nikt nie odważy się mnie dręczyć!
Shawn zgodził się.
– Dobrze.
To mogła być jego rekompensata dla niej.
Być może Susan wkrótce ujawni swoją inną, łagodniejszą stronę, pozwalając mu odzyskać uczucie, jakie żywił do niej tamtej nocy.
Shawn rzucił Gale głębokie spojrzenie i powiedział:
– Będziesz kontynuować wykonywanie poleceń w firmie.
– Zrozumiałam.
Naprawdę pochodzili z różnych światów.
Gale ciężko pracowała, zbierając odpady, by zarobić kilka dolarów.
Susan od niechcenia wchodziła do przemysłu rozrywkowego... By stać się gwiazdą i zarabiać krocie! Co więcej, był tam Shawn, który zdawał się głęboko ją wspierać!
Po wyjściu Shawna Susan schowała swój słodki uśmiech i znów pokazała prawdziwe oblicze.
– Odmawiasz szczekania, rozumiem. W porządku. Prędzej czy później zaszczekasz. Sprawię, że klękniesz przede mną i będziesz głośno szczekać.
Gale nie kłopotała się nawet, by na nią spojrzeć. Wciąż musiała dojść pieszo do Grupy Warm. Jeśli się spóźni, Shawn znów wpadnie w szał.
– Ignorujesz mnie? Gale, stój! – Susan stanęła przed nią i powiedziała: – Radzę ci jak najszybciej rozwieść się z panem Woodem!
– To nie ja decyduję o rozwodzie.
– Po prostu chcesz być jego żoną i niechętnie odchodzisz.
Gale zachichotała lekko i odparła:
– Jeśli masz taką możliwość, poproś Shawna, żeby rozwiódł się ze mną teraz. Jaki jest sens przychodzić tutaj i zmuszać mnie?
Susan wycedziła przez zaciśnięte zęby:
– Ty... wkrótce będziesz mnie błagać!
Jej oczy były pełne jadu.
Gale nie miała czasu myśleć o tym, co tamta może zrobić. Nie miało znaczenia, czy obrazi Susan. Fatalne w skutkach byłoby obrażenie Shawna.
Poza tym nie sądziła, by Susan mogła jej w rzeczywistości cokolwiek zrobić.
Gale szła w stronę Grupy Warm, po drodze zbierając puszki i złom.
Dzisiejszy zbiór był stosunkowo niewielki, ale i tak sprzedała go za parę dolarów.
Właśnie włożyła pieniądze do kieszeni, a gdy się odwróciła, zobaczyła znajomą postać na poboczu drogi, co sprawiło, że poczuła większy wstyd niż na widok Shawna.
Gale próbowała uciec.
– Gale, śledziłem cię przez całą drogę.
